Chciałabym zaprosić wszystkich moich czytelników i nie tylko na moje trzecie już opowiadanie.O to link:
http://violaandally-story.blogspot.com/
~Co nowego w nexcie? Pewnie wiedzieć chcecie? Tu macie taką małą zapowiedź!
Na razie w przygotowaniu!
To wszystko już w kolejnym rozdziale
~~ Crystal ~~
A to w nadchodzących rozdziałach!
Ally zabije człowieka!
Austin dozna szoku pod koniec 2 sezonu!
Kris uwodzi i pójdzie do łóżka z Carlosem!
Jess spowoduje straszny wypadek!
Córka Ally i Austina niekoniecznie zostanie uwolniona!
W którymś rozdziale dużą rolę odegra wilk!
Niektóre wątki bohaterów będą miały na prawdę mroczną przeszłość!
~~Crystal~~
To wszystko już w kolejnym rozdziale
~~ Crystal ~~
A to w nadchodzących rozdziałach!
Ally zabije człowieka!
Austin dozna szoku pod koniec 2 sezonu!
Kris uwodzi i pójdzie do łóżka z Carlosem!
Jess spowoduje straszny wypadek!
Córka Ally i Austina niekoniecznie zostanie uwolniona!
W którymś rozdziale dużą rolę odegra wilk!
Niektóre wątki bohaterów będą miały na prawdę mroczną przeszłość!
~~Crystal~~
wtorek, 14 maja 2013
sobota, 11 maja 2013
Słaby punkt&Decyzja
Słaby punkt&Decyzja
-Jak to w każdej chwili może umrzeć.-krzyknął zdenerwowany Austin.Przecież to miał być wreszcie koniec moich problemów,a tu nagle dowiaduje się,że z dzieckiem są małe komplikacje.Nie mogłem w to uwierzyć.Ogarniał mnie strach ciążący już od jakiś kilku dni.Chciało mi się płakać,ale musiałem zachować zimną krew.Wiedziałem,że nie będę,przecież mógł się poddać,bo w tedy już będzie koniec wszystkiego.-A co z Ally.-powiedziałem po krótkiej chwili.
-Na razie mogę powiedzieć tylko to,że leży w śpiączce i nie wiadomo kiedy się obudzi.Może lepiej teraz zajmijmy się dzieckiem.-odpowiedział.
-Więc co trzeba zrobić.-powiedziała milcząca do tej pory Trish.
-Niestety,ale jest tylko jedno wyjście.
-Jakie.-krzyknęliśmy chórem.
-Trzeba zrobić cesarskie cięcie.-powiedział lekarz.
-Ale jak to.-powiedziałem.-A wiadomo,który to już tydzień.
-Tak.-odpowiedział człowiek w białym fartuchu.-Jest w 26 tygodniu.Nie jest to zbytnio zaawansowana ciąża,lecz jak nie zrobimy tej operacji to dziecko w 75% umrze.Do państwa należy decyzja.
-Jak to do nas.Chyb do Ally i Austina,przecież to ich dziecko.-oznajmił Dez.
-Tak,wiem,ale jak pani Ally leży w śpiączce to decyzje musi podjąć pan Austin.Teraz i w tej chwili życie dziecka zależy od pana.Jeśli powie pan nie,pozwolimy dziecku umrze,jeśli tak to zrobimy cesarskie cięcie.Nie jest to łatwa decyzja,ale będzie pan musiał z tym sobie jakoś poradzić.
-A można zrobić tę operacją w tak krótkim czasie,przecież wskazane jest 37 tygodni + jeden dzień,a tu mamy tylko 26 tygodni.-zapytałem.
-Oczywiście,że można,jednak zawsze będzie się mogło zdarzyć zagrożenie życia.-odpowiedział.
-A nie wiadomo kiedy Ally się obudzi.-zapytałem.
-Nie.-odpowiedział.-No to nie będę państwu przeszkadzać.Gdy podejmiecie decyzję,proszę o zgłoszenie się do mnie.Będę w swoim gabinecie.-powiedział i udał się w stronę swojego gabinetu.
Nastąpiła chwila ciszy.Nikt nie wiedział jak ją przerwać.Ja osobiście nie wiedziałem co robić,przecież powinienem te decyzję podejmować razem z Ally,a nie sam.Dobrze,że przynajmniej mam wsparcie przyjaciół.
-Więc jaką decyzję podejmujesz Austin.-zapytała Trish.
-Nie wiem.-odpowiedziałem.-Nie chcę by to zależało tylko ode mnie,więc podejmijmy tą decyzję wspólnie.-odpowiedziałem.
Po wielu namysłach i próbach postanowiliśmy co zrobimy z tą sprawą.Ruszyliśmy wolnym krokiem do gabinetu lekarskiego.Zapukaliśmy do drzwi.
-Proszę.
-To my.-powiedziałem
-Aha.-odpowiedział lekarz.-Więc jaką decyzję państwo pojęli.-zapytał.
-Postanowiliśmy po długim i wspólnym namyślę...
**************************************************
Wiem,że krótki,ale lubię was trzymać w niepewności.Starałam się unikać powtórzeń,ale pewnie miejscami się jakieś znajdą.Na koniec piosenka,którą kocham:
Pozdrawiam!!!
-Sabina
-Jak to w każdej chwili może umrzeć.-krzyknął zdenerwowany Austin.Przecież to miał być wreszcie koniec moich problemów,a tu nagle dowiaduje się,że z dzieckiem są małe komplikacje.Nie mogłem w to uwierzyć.Ogarniał mnie strach ciążący już od jakiś kilku dni.Chciało mi się płakać,ale musiałem zachować zimną krew.Wiedziałem,że nie będę,przecież mógł się poddać,bo w tedy już będzie koniec wszystkiego.-A co z Ally.-powiedziałem po krótkiej chwili.
-Na razie mogę powiedzieć tylko to,że leży w śpiączce i nie wiadomo kiedy się obudzi.Może lepiej teraz zajmijmy się dzieckiem.-odpowiedział.
-Więc co trzeba zrobić.-powiedziała milcząca do tej pory Trish.
-Niestety,ale jest tylko jedno wyjście.
-Jakie.-krzyknęliśmy chórem.
-Trzeba zrobić cesarskie cięcie.-powiedział lekarz.
-Ale jak to.-powiedziałem.-A wiadomo,który to już tydzień.
-Tak.-odpowiedział człowiek w białym fartuchu.-Jest w 26 tygodniu.Nie jest to zbytnio zaawansowana ciąża,lecz jak nie zrobimy tej operacji to dziecko w 75% umrze.Do państwa należy decyzja.
-Jak to do nas.Chyb do Ally i Austina,przecież to ich dziecko.-oznajmił Dez.
-Tak,wiem,ale jak pani Ally leży w śpiączce to decyzje musi podjąć pan Austin.Teraz i w tej chwili życie dziecka zależy od pana.Jeśli powie pan nie,pozwolimy dziecku umrze,jeśli tak to zrobimy cesarskie cięcie.Nie jest to łatwa decyzja,ale będzie pan musiał z tym sobie jakoś poradzić.
-A można zrobić tę operacją w tak krótkim czasie,przecież wskazane jest 37 tygodni + jeden dzień,a tu mamy tylko 26 tygodni.-zapytałem.
-Oczywiście,że można,jednak zawsze będzie się mogło zdarzyć zagrożenie życia.-odpowiedział.
-A nie wiadomo kiedy Ally się obudzi.-zapytałem.
-Nie.-odpowiedział.-No to nie będę państwu przeszkadzać.Gdy podejmiecie decyzję,proszę o zgłoszenie się do mnie.Będę w swoim gabinecie.-powiedział i udał się w stronę swojego gabinetu.
Nastąpiła chwila ciszy.Nikt nie wiedział jak ją przerwać.Ja osobiście nie wiedziałem co robić,przecież powinienem te decyzję podejmować razem z Ally,a nie sam.Dobrze,że przynajmniej mam wsparcie przyjaciół.
-Więc jaką decyzję podejmujesz Austin.-zapytała Trish.
-Nie wiem.-odpowiedziałem.-Nie chcę by to zależało tylko ode mnie,więc podejmijmy tą decyzję wspólnie.-odpowiedziałem.
Po wielu namysłach i próbach postanowiliśmy co zrobimy z tą sprawą.Ruszyliśmy wolnym krokiem do gabinetu lekarskiego.Zapukaliśmy do drzwi.
-Proszę.
-To my.-powiedziałem
-Aha.-odpowiedział lekarz.-Więc jaką decyzję państwo pojęli.-zapytał.
-Postanowiliśmy po długim i wspólnym namyślę...
**************************************************
Wiem,że krótki,ale lubię was trzymać w niepewności.Starałam się unikać powtórzeń,ale pewnie miejscami się jakieś znajdą.Na koniec piosenka,którą kocham:
-Sabina
środa, 8 maja 2013
Newsy i ważna nota dotycząca Raury
Na początek powiem,że nie jest to rozdział,tylko newsy z serialu Austin i Ally oraz notka o
zagrożeniu Raury!!!
Najnowsze newsy,które ostatnio przeczytałam
* pod koniec 2 sezonu A&A bd razem ^^
* i na początku ... 3 sezonu tez
* Riker Lynch pojawi się w 3 sezonie
* *prawdopodobnie* Riker w REALU czuje coć do Laury
A teraz ta notka:
Laura i Tristan to najlepsi przyjaciele od 13stego roku życia , chodzili razem praktycznie wszendzie , ale nie byli para i nie są ! Niestety ... Ostatnio w internecie chodziły plotki , ze od niedawna zaczęli się umawiać , podobno nie długo idą na pierwszą randkę.Oby to były tylko plotki! Co do tego ma nasz Ross ?Z tego co wiem jest załamany od kilku dni, ale czy to z tego powodu .... No cóż... Jest mi bardzo przykro,a wam?!
Mam nadzieję,że Laura i Ross w końcu będą razem,ale to już sami zobaczymy.
Na koniec mam zdjęcie Laury i T.[nie będę pisała jego imienia],a także Rossa.

zagrożeniu Raury!!!
Najnowsze newsy,które ostatnio przeczytałam
* pod koniec 2 sezonu A&A bd razem ^^
* i na początku ... 3 sezonu tez
* Riker Lynch pojawi się w 3 sezonie
* *prawdopodobnie* Riker w REALU czuje coć do Laury
A teraz ta notka:
Laura i Tristan to najlepsi przyjaciele od 13stego roku życia , chodzili razem praktycznie wszendzie , ale nie byli para i nie są ! Niestety ... Ostatnio w internecie chodziły plotki , ze od niedawna zaczęli się umawiać , podobno nie długo idą na pierwszą randkę.Oby to były tylko plotki! Co do tego ma nasz Ross ?Z tego co wiem jest załamany od kilku dni, ale czy to z tego powodu .... No cóż... Jest mi bardzo przykro,a wam?!
Mam nadzieję,że Laura i Ross w końcu będą razem,ale to już sami zobaczymy.
Na koniec mam zdjęcie Laury i T.[nie będę pisała jego imienia],a także Rossa.
wtorek, 7 maja 2013
Radość&Znowu strach
Radość&Znowu strach
...niestety,ale tak samo.Bardzo nam przykro.To mnie dobiło już do końca.Leżałem tam na ziemi jakieś parę minut,aż wreszcie moi przyjaciele się zorientowali i pomogli mi wstać.Oparli mnie na krześle i usiedli obok.Wiedziałem,że będą mieli do mnie teraz masę pytań,ale ja po prostu nie miałem siły teraz na nie odpowiadać.Łkałem cicho,a łzy wystarczająco zaślepiły mi oczu.Moje serce ogarniało pustka,rozpacz i niechęć do życia.Nie wiedziałem co mam robić.Czy mam to wszystko powiedzieć Ally,przecież ona się załamie albo co gorsza..umrze.Jednak teraz lepiej o tym nie myśleć.Muszę wrócić do mojego świata.Siedziałem tak jeszcze godzinę i nad tym wszystkim rozmyślałem.Po chwili w spokoju mogłem rozmawiać ze swoimi przyjaciółmi.
-Austin...powiesz może nam wreszcie co się stało.-po słowach Trish,kiwnąłem głową twierdząco.Nie miałem ochoty tego wszystkiego mówić,ale i tak w końcu musiałbym im to powiedzieć.Po paru minutach opowiadania nieprzyjemnego wg mnie,poszedłem do łazienki.
*Oczami Trish*
-Jestem w szoku.Dlaczego właśnie w tym momencie?Dlaczego Dez?Dlaczego?.- w tym właśnie momencie zwróciłam się do rudowłosego.
-Uspokój się Trish.Nic na to nie poradzimy.Poczekajmy lepiej na Austina i dowiedzmy się wreszcie kto jest ojcem dziecka Ally.
Po jakiś 15 minutach,wreszcie dosiadł się do nas blondyn.Wiedziałem,że nie jest to najlepszy moment,ale musiała o to zapytać.
-No i co teraz zamierzasz.Co chcesz zrobić.-zapytałam.
-Ale o czym konkretnie mówisz.-odpowiedział.
-No o tobie.Na razie o Ally nie wspominam.-powiedziałam.-Przecież straciłeś rodziców.Pójdziesz do domu dziecka.-mówiłam zapominając o świecie.
-Nie pójdę.-odpowiedziałem stanowczo.
-Jak to.-wtrącił się Dez.
-Nie pójdę,ponieważ mam 18 lat.-odpowiedział.Zdziwił się penie,że o to Dez i ja się go zapytaliśmy.
-A no tak.Zapomniałam,przecież niedawno skończyłeś 18 lat.
-No właśnie,więc nie będę musiał iść do domu dziecka.Pieniądze też mam,ponieważ jestem piosenkarzem,więc na bruku nie wyląduje.
-A co z Ally.-zapytał się Dez.
-Ally......może,przecież zamieszkać ze mną.-powiedział blondyn trochę speszony.
-Ok.-powiedziałam.-Ale i tak jestem strasznie ciekawa jak ją do tego przekonasz.
*Oczami Austina*
Na początku nie wiedziałem jak przekonam Ally do tego wszystkiego.Zamierzałem jak na razie się tym nie przejmować tylko po prostu robić swoje.
-No to może wreszcie zobaczymy kto jest tym ojcem.Co wy na to.-w moim głosie zabrzmiały oznaki szczęścia.
-Jasne.-odpowiedzieli chórem.
Otworzyliśmy kopertę i sprawdziliśmy wyniki.
-Tak.-krzyknąłem.-Jestem ojcem.
-Hura.-krzyknął Dez.
-Dzięki Bogu.-powiedziała martwiąca się tą całą sprawą Trish.
Nie było słów by opisać nasze szczęście.Radość i duma,która w tym momencie mnie ogarniała była nie do opisania.Cieszyłem się jak dziecko,ale nadal i tak było mi szkoda Ally.Już zamierzaliśmy coś z tej okazji zaplanować,gdy nagle ''przyleciał'' do nas dosłownie lekarz.
-Niestety,ale mam złą wiadomość.-powiedział.
-Jaką,przecież mówił nam pan,że z Ally jest wszystko w porządku.-odpowiedziała zdenerwowana Trish.
-Tylko tu nie chodzi o panią Ally,lecz o dziecko.
-O dziecko-powiedzieliśmy chórem.
-Co mu jest.-zapytałem z obawą w głosie.
-Wystąpiły małe komplikacje i niestety,ale dziecko w każdej chwili może umrzeć...
**************************************************************
No i znowu dramat w tym opowiadaniu,ale mówiłam wam,że nie jestem osobą ''przesłodząną,więc nie będę tu pisać o szczęściu i radości.W moich opowiadaniach zawsze jest dramat i tego się trzymajmy.Spokojnie będzie szczęśliwe zakończenie tylko dla kogo?Tego dowiecie się już sami.Na koniec mam do was pytanko.Czy chcecie bym zrobiła opowiadanie,w którym będzie połączenie serialu ''Violetta'' oraz ''Austin i Ally''. Jeśli tak to piszcie w komentarzach.Już mam nawet pomysł jak zrobić tę historię,ale muszę pierw znać wasze zdanie.Pozdrawiam!
-Sabina
...niestety,ale tak samo.Bardzo nam przykro.To mnie dobiło już do końca.Leżałem tam na ziemi jakieś parę minut,aż wreszcie moi przyjaciele się zorientowali i pomogli mi wstać.Oparli mnie na krześle i usiedli obok.Wiedziałem,że będą mieli do mnie teraz masę pytań,ale ja po prostu nie miałem siły teraz na nie odpowiadać.Łkałem cicho,a łzy wystarczająco zaślepiły mi oczu.Moje serce ogarniało pustka,rozpacz i niechęć do życia.Nie wiedziałem co mam robić.Czy mam to wszystko powiedzieć Ally,przecież ona się załamie albo co gorsza..umrze.Jednak teraz lepiej o tym nie myśleć.Muszę wrócić do mojego świata.Siedziałem tak jeszcze godzinę i nad tym wszystkim rozmyślałem.Po chwili w spokoju mogłem rozmawiać ze swoimi przyjaciółmi.
-Austin...powiesz może nam wreszcie co się stało.-po słowach Trish,kiwnąłem głową twierdząco.Nie miałem ochoty tego wszystkiego mówić,ale i tak w końcu musiałbym im to powiedzieć.Po paru minutach opowiadania nieprzyjemnego wg mnie,poszedłem do łazienki.
*Oczami Trish*
-Jestem w szoku.Dlaczego właśnie w tym momencie?Dlaczego Dez?Dlaczego?.- w tym właśnie momencie zwróciłam się do rudowłosego.
-Uspokój się Trish.Nic na to nie poradzimy.Poczekajmy lepiej na Austina i dowiedzmy się wreszcie kto jest ojcem dziecka Ally.
Po jakiś 15 minutach,wreszcie dosiadł się do nas blondyn.Wiedziałem,że nie jest to najlepszy moment,ale musiała o to zapytać.
-No i co teraz zamierzasz.Co chcesz zrobić.-zapytałam.
-Ale o czym konkretnie mówisz.-odpowiedział.
-No o tobie.Na razie o Ally nie wspominam.-powiedziałam.-Przecież straciłeś rodziców.Pójdziesz do domu dziecka.-mówiłam zapominając o świecie.
-Nie pójdę.-odpowiedziałem stanowczo.
-Jak to.-wtrącił się Dez.
-Nie pójdę,ponieważ mam 18 lat.-odpowiedział.Zdziwił się penie,że o to Dez i ja się go zapytaliśmy.
-A no tak.Zapomniałam,przecież niedawno skończyłeś 18 lat.
-No właśnie,więc nie będę musiał iść do domu dziecka.Pieniądze też mam,ponieważ jestem piosenkarzem,więc na bruku nie wyląduje.
-A co z Ally.-zapytał się Dez.
-Ally......może,przecież zamieszkać ze mną.-powiedział blondyn trochę speszony.
-Ok.-powiedziałam.-Ale i tak jestem strasznie ciekawa jak ją do tego przekonasz.
*Oczami Austina*
Na początku nie wiedziałem jak przekonam Ally do tego wszystkiego.Zamierzałem jak na razie się tym nie przejmować tylko po prostu robić swoje.
-No to może wreszcie zobaczymy kto jest tym ojcem.Co wy na to.-w moim głosie zabrzmiały oznaki szczęścia.
-Jasne.-odpowiedzieli chórem.
Otworzyliśmy kopertę i sprawdziliśmy wyniki.
-Tak.-krzyknąłem.-Jestem ojcem.
-Hura.-krzyknął Dez.
-Dzięki Bogu.-powiedziała martwiąca się tą całą sprawą Trish.
Nie było słów by opisać nasze szczęście.Radość i duma,która w tym momencie mnie ogarniała była nie do opisania.Cieszyłem się jak dziecko,ale nadal i tak było mi szkoda Ally.Już zamierzaliśmy coś z tej okazji zaplanować,gdy nagle ''przyleciał'' do nas dosłownie lekarz.
-Niestety,ale mam złą wiadomość.-powiedział.
-Jaką,przecież mówił nam pan,że z Ally jest wszystko w porządku.-odpowiedziała zdenerwowana Trish.
-Tylko tu nie chodzi o panią Ally,lecz o dziecko.
-O dziecko-powiedzieliśmy chórem.
-Co mu jest.-zapytałem z obawą w głosie.
-Wystąpiły małe komplikacje i niestety,ale dziecko w każdej chwili może umrzeć...
**************************************************************
No i znowu dramat w tym opowiadaniu,ale mówiłam wam,że nie jestem osobą ''przesłodząną,więc nie będę tu pisać o szczęściu i radości.W moich opowiadaniach zawsze jest dramat i tego się trzymajmy.Spokojnie będzie szczęśliwe zakończenie tylko dla kogo?Tego dowiecie się już sami.Na koniec mam do was pytanko.Czy chcecie bym zrobiła opowiadanie,w którym będzie połączenie serialu ''Violetta'' oraz ''Austin i Ally''. Jeśli tak to piszcie w komentarzach.Już mam nawet pomysł jak zrobić tę historię,ale muszę pierw znać wasze zdanie.Pozdrawiam!
-Sabina
poniedziałek, 6 maja 2013
Smutek&Tragedia
Smutek&Tragedia
...zgwałcił.-powiedziała policjantka.Nie mogliśmy w to uwierzyć.Jak on to mókł zrobić.-myślałem.Byłem w szoku,a najgorsze było to,że to jednak z naszej winy.
-A..czy to..jest..już..potwierdzone.-powiedziała jąkając się Trish.
-Niestety,ale tak.-po tych słowach chciało mi się wymiotować.Serce zaczęło mi bić szybciej.Cały mój świat w jednej chwili się zawalił.Ogarniała mnie pustka i rozpacz.Wiedziałem,że nigdy sobie tego już nie wybaczę.Miałem mętlik w głowie.Nie wolno mi było przecież dopuścić do tego,że to Zack mógł być jej ojcem.Już chciałam się o coś zapytać kobiety,lecz nagle zaczął dzwonić jej telefon.Odebrała go i po kilku minutach powiedziała coś,czego w tym momencie w ogóle się nie spodziewałem.
-Jestem w szoku.-powiedziała i zamilkła policjantka.-Dostałam jeszcze jedną i bardzo szokującą informację.Czy chcą na pewno państwo ją usłyszeć.-po tych słowach serce mi stanęło.Obawiałem się najgorszego,ale to co usłyszałem przechodziło moje wszystkie oczekiwania.
-Tak chcemy.-odpowiedzieliśmy chórem.
-No,więc nie będę tutaj owijać w bawełnę.Powiem krótko:PANNĘ ALLY ZGWAŁCIŁY DWIE OSOBY.Jest mi naprawdę bardzo przykro i naprawdę bardzo państwu współczuje.-po tych słowach był koniec mojego cudownego i z jakąś tam nadzieją świata.Jak to było w ogóle możliwe.Musieliśmy się spytać o tą drugą osobę,ale po prostu w tej chwili odebrało nam mowę.Trish ryczała,Dez płakał,a ja miałem ochotę robić to samo,lecz powstrzymywałem się,co nie było łatwym w moim przypadku osiągnięciem.
-A kto...jest..drugim...sprawcą.-zapytałem ledwo co mówiąc.
-Brat pana Zacka,Cody.-odpowiedziała i odeszła policjantka.
*
Staliśmy tam jakieś półtorej godziny ciągle użalając się nad sobą.Nie było łatwo,ale trzeba było wziąć się w garść.Nie mogliśmy się poddać,ponieważ wiedzieliśmy,że będziemy teraz bardzo potrzebni brunetce.Najgorsze w tym wszystkim było tylko to,że Ally skończyła 8 miesięcy temu 17 lat,a już zapadła w ciąże i to bez swojego zdania.Została zmuszona,a to wszystko było tylko i wyłącznie moja wina.Powinienem,przecież ją chronić,a ja głupi martwiłem się tylko o to,by nasi przyjaciele nie dowiedzieli się o tym,że ze sobą jesteśmy,ale i tak jeszcze nie byliśmy parą.Nawet się jej nie spytałem czy będzie moją dziewczyną,a zawsze i bezgranicznie o tym marzyłem.Jedno wiem na pewno.Gdy Ally się obudzi zrobię coś o czym zawsze marzyłem,od naszego pierwszego spotkania.Coś może dla innych głupiego,ale jak dla mnie najbardziej wartościowego.Po chwili myślenia i błądzeniu w nieznane wróciłem do swoich przyjaciół.
*Oczami Trish*
Siedziałam na krześle i dalej szlochałam.Byłam beznadziejną przyjaciółką.Jak mogłam dopuścić do tego by Ally została wyrządzana,aż taka wielka krzywda.Za jaką cenę,za jaki grzech.-wmawiałam sobie.Jednak tego co było,nie można cofnąć.Jest to dla mnie najgorszy dzień w życiu,ale to dopiero początek moich zmartwień.Będę miała ich jeszcze więcej,o wiele więcej.
*Oczami Austina*
Usiadłem na krześle i czekałam na jaki cud.
-Ile to jeszcze może trwać.Ja już dłużej tego nie wytrzymam.-powiedziałem.
-Ja też.-powiedział Dez.
-Ja tak samo.-oznajmiła Trish.
Siedzieliśmy tak jeszcze parę minut,ale wreszcie z sali wyszedł lekarz.Podszedł do nas i powiedział.
-Mam dla państwa wiadomość dotyczącą testu na ojcostwo.Wiem,że już państwo za nie zapłacili,więc w jak najszybszym tempie je wykonaliśmy.O to koperta.Bardzo proszę.-w tej chwili podał nam kopertę.-Mam nadzieję,że wszystko będzie dobrze.-powiedział i odszedł.Ucieszyliśmy się i to niezmiernie.Wreszcie jakaś dobra wiadomość.Już zamierzaliśmy otwierać kopertę,lecz nagle zadzwonił mój telefon.Dostałem sms od moich rodziców[Aha...zapomniałam dodać,że rodzice Ally i Austina nie wiedzą o tym zdarzeniu oraz o tym,że wyjechali do Nowego Jorku 3 tygodnie temu.Dzisiaj mają wrócić]. Wiedziałem,że jak będę musiał im o tym w końcu powiedzieć,co mnie za bardzo nie ucieszyło.Przeczytałem sms i stanąłem jak słup solo.Wypuściłem telefon na ziemię,a sam przechyliłem się w drugą stronę i upadłem.Do oczu zaczął mi napływać potok łez.Ta informacja,która tam była dobiła mnie do końca.Był on od...policji.Napisane tam było tak:Niestety,ale mam dla pana złą wiadomość.Pańscy rodzice ulegli poważnemu wypadkowi.Przykro nam,ale nie żyją.Co do rodziców pana przyjaciółki Ally,jest...
************************************************************************
I jak wam się podoba.Zdziwił was rozdział,bo mnie ogromnie.Kolejny będzie równie ciekawy i interesujący jak ten.Zapewniam was.Pewnie zdziwił was fakt dlaczego to Cody.Przecież on jest przeciwieństwem Zacka.Tak wiem,ale to moje opowiadanie i mogę je sobie zmieniać jak tylko mi się podoba,więc się nie obraźcie.Aha,na koniec proszę was o komentowanie mojego pierwszego bloga:http://foxodfriends.blogspot.com/.Zapraszam do odwiedzania i komentowania.Pozdrawiam!!!
-Sabina
...zgwałcił.-powiedziała policjantka.Nie mogliśmy w to uwierzyć.Jak on to mókł zrobić.-myślałem.Byłem w szoku,a najgorsze było to,że to jednak z naszej winy.
-A..czy to..jest..już..potwierdzone.-powiedziała jąkając się Trish.
-Niestety,ale tak.-po tych słowach chciało mi się wymiotować.Serce zaczęło mi bić szybciej.Cały mój świat w jednej chwili się zawalił.Ogarniała mnie pustka i rozpacz.Wiedziałem,że nigdy sobie tego już nie wybaczę.Miałem mętlik w głowie.Nie wolno mi było przecież dopuścić do tego,że to Zack mógł być jej ojcem.Już chciałam się o coś zapytać kobiety,lecz nagle zaczął dzwonić jej telefon.Odebrała go i po kilku minutach powiedziała coś,czego w tym momencie w ogóle się nie spodziewałem.
-Jestem w szoku.-powiedziała i zamilkła policjantka.-Dostałam jeszcze jedną i bardzo szokującą informację.Czy chcą na pewno państwo ją usłyszeć.-po tych słowach serce mi stanęło.Obawiałem się najgorszego,ale to co usłyszałem przechodziło moje wszystkie oczekiwania.
-Tak chcemy.-odpowiedzieliśmy chórem.
-No,więc nie będę tutaj owijać w bawełnę.Powiem krótko:PANNĘ ALLY ZGWAŁCIŁY DWIE OSOBY.Jest mi naprawdę bardzo przykro i naprawdę bardzo państwu współczuje.-po tych słowach był koniec mojego cudownego i z jakąś tam nadzieją świata.Jak to było w ogóle możliwe.Musieliśmy się spytać o tą drugą osobę,ale po prostu w tej chwili odebrało nam mowę.Trish ryczała,Dez płakał,a ja miałem ochotę robić to samo,lecz powstrzymywałem się,co nie było łatwym w moim przypadku osiągnięciem.
-A kto...jest..drugim...sprawcą.-zapytałem ledwo co mówiąc.
-Brat pana Zacka,Cody.-odpowiedziała i odeszła policjantka.
*
Staliśmy tam jakieś półtorej godziny ciągle użalając się nad sobą.Nie było łatwo,ale trzeba było wziąć się w garść.Nie mogliśmy się poddać,ponieważ wiedzieliśmy,że będziemy teraz bardzo potrzebni brunetce.Najgorsze w tym wszystkim było tylko to,że Ally skończyła 8 miesięcy temu 17 lat,a już zapadła w ciąże i to bez swojego zdania.Została zmuszona,a to wszystko było tylko i wyłącznie moja wina.Powinienem,przecież ją chronić,a ja głupi martwiłem się tylko o to,by nasi przyjaciele nie dowiedzieli się o tym,że ze sobą jesteśmy,ale i tak jeszcze nie byliśmy parą.Nawet się jej nie spytałem czy będzie moją dziewczyną,a zawsze i bezgranicznie o tym marzyłem.Jedno wiem na pewno.Gdy Ally się obudzi zrobię coś o czym zawsze marzyłem,od naszego pierwszego spotkania.Coś może dla innych głupiego,ale jak dla mnie najbardziej wartościowego.Po chwili myślenia i błądzeniu w nieznane wróciłem do swoich przyjaciół.
*Oczami Trish*
Siedziałam na krześle i dalej szlochałam.Byłam beznadziejną przyjaciółką.Jak mogłam dopuścić do tego by Ally została wyrządzana,aż taka wielka krzywda.Za jaką cenę,za jaki grzech.-wmawiałam sobie.Jednak tego co było,nie można cofnąć.Jest to dla mnie najgorszy dzień w życiu,ale to dopiero początek moich zmartwień.Będę miała ich jeszcze więcej,o wiele więcej.
*Oczami Austina*
Usiadłem na krześle i czekałam na jaki cud.
-Ile to jeszcze może trwać.Ja już dłużej tego nie wytrzymam.-powiedziałem.
-Ja też.-powiedział Dez.
-Ja tak samo.-oznajmiła Trish.
Siedzieliśmy tak jeszcze parę minut,ale wreszcie z sali wyszedł lekarz.Podszedł do nas i powiedział.
-Mam dla państwa wiadomość dotyczącą testu na ojcostwo.Wiem,że już państwo za nie zapłacili,więc w jak najszybszym tempie je wykonaliśmy.O to koperta.Bardzo proszę.-w tej chwili podał nam kopertę.-Mam nadzieję,że wszystko będzie dobrze.-powiedział i odszedł.Ucieszyliśmy się i to niezmiernie.Wreszcie jakaś dobra wiadomość.Już zamierzaliśmy otwierać kopertę,lecz nagle zadzwonił mój telefon.Dostałem sms od moich rodziców[Aha...zapomniałam dodać,że rodzice Ally i Austina nie wiedzą o tym zdarzeniu oraz o tym,że wyjechali do Nowego Jorku 3 tygodnie temu.Dzisiaj mają wrócić]. Wiedziałem,że jak będę musiał im o tym w końcu powiedzieć,co mnie za bardzo nie ucieszyło.Przeczytałem sms i stanąłem jak słup solo.Wypuściłem telefon na ziemię,a sam przechyliłem się w drugą stronę i upadłem.Do oczu zaczął mi napływać potok łez.Ta informacja,która tam była dobiła mnie do końca.Był on od...policji.Napisane tam było tak:Niestety,ale mam dla pana złą wiadomość.Pańscy rodzice ulegli poważnemu wypadkowi.Przykro nam,ale nie żyją.Co do rodziców pana przyjaciółki Ally,jest...
************************************************************************
I jak wam się podoba.Zdziwił was rozdział,bo mnie ogromnie.Kolejny będzie równie ciekawy i interesujący jak ten.Zapewniam was.Pewnie zdziwił was fakt dlaczego to Cody.Przecież on jest przeciwieństwem Zacka.Tak wiem,ale to moje opowiadanie i mogę je sobie zmieniać jak tylko mi się podoba,więc się nie obraźcie.Aha,na koniec proszę was o komentowanie mojego pierwszego bloga:http://foxodfriends.blogspot.com/.Zapraszam do odwiedzania i komentowania.Pozdrawiam!!!
-Sabina
środa, 1 maja 2013
Szok&Tajemnica
Szok&Tajemnica
Jak to w ciąży.-krzyknął Austin bez żadnego pohamowania.-Przecież to jest niemożliwe.
-Proszę pana...w naszym kraju wszystko jest możliwe,więc proszę się uspokoić.-powiedział spokojnie,lecz poważnie lekarz.-Nie chcemy tu chyba mieć żadnych sprzeczek i konfliktów.Mam rację.-zapytał.
-Oczywiście,że ma pan rację i ja za to bardzo przepraszam tylko,że to się wydaje takie dziwne,niesłychane,nienormalne.-odpowiedziałem już trochę spokojniej.
-Czyli to już wszystko jest potwierdzone.-zapytała Trish.
-Mogę na razie państwu tylko powiedzieć,że...to jest prawda.-powiedział po krótkiej przerwie lekarz.
-Czyli to znaczy,że Ally jest w ciąży.-zapytała ponownie Trish.
-Przykro mi,ale tak.-odpowiedział lekarz.
-Ale ona ma dopiero 17 lat.-powiedział,a raczej krzyknął nieodzywający się do tej pory Dez.
-A wiadomo kto jest jej ojcem.-zapytałem.
-Nie.-odpowiedział lekarz,a po krótkiej chwili dodał.-Na razie policja dostarczyła nam wiadomości o pani Ally i o jej wypadku.Czy może już je słyszeliście.-zapytał.
-Nie.-odpowiedzieliśmy chórem.
-A więc proszę pójść do tamtej pani.-w tej właśnie chwili wskazał na policjantkę w średnim wieku.-Ona wam wszystko wyjaśni,a ja na razie wracam na blog obserwować tę całą sytuację.Myślę,że za kilka godzin będziemy mieć więcej informacji.-powiedział i już miał zamiar odchodzić,lecz zatrzymał się,bo widział,że mam do niego jeszcze jedno pytanie.-Więc słucham,jaką ma pan jescze sprawę do mnie.-powiedział i zwrócił się do mnie.
-No bo chciałbym poprosić o wykonanie testów na ojcostwo.
-A jest pan tego pewien.-zapytał.
-Tak,jestem.-odpowiedziałem.
-Ale wie pan,że trzeba będzie za to zapłacić.
-Tak wiem.-odpowiedziałem.
-No dobrze,w takim razie je wykonamy.-powiedział i udał się do swojego gabinetu.
-Austin.-powiedziała lekko zdenerwowana czarnowłosa.-Myślisz,że to ty możesz być jej ojcem,przecież nawet się z nią nie całowałeś.Do niczego między wami nie doszło,więc jest mała szansa,że to ty będziesz ojcem.-powiedziała lekko już zdyszana Trish.
-Ja myślę,że to może być Zack.-powiedział Dez.
-Zobaczymy,ale muszę wam teraz zdradzić pewną tajemnicę.-powiedziałem.
-Tajemnicę.-powiedzieli jednocześnie Trish i Dez.-A jaką?.-zapytali.
-No bo chodzi o to,że my się z Ally potajemnie spotykaliśmy.
-CO!!!.-krzyknęli.-ALE JAK TO.-zapytali.
-Nie chcieliśmy wam nic mówić,ale taka jest prawda.Spotkaliśmy się chyba 58 razy.-poweidziałem.
-58!!!-krzyknęli znowu jednocześnie.-Ale kiedy?-zapytali.
-Pamiętacie dzień w którym wrzuciliśmy na stronę pierwszą piosenkę.-w tej właśnie chwili kiwnęli głowami,że tak.-No to właśnie w tym dniu zaczęliśmy się spotykać.
-CO!!!.-znowu krzyknęli jednocześnie.
-Przecież nie dawno mówiłeś,że lubisz Ally,a kilka dni temu oznajmiłeś nam,że ją kochasz,więc...kłamałeś?.-zapytała Trish.
-Nie skłamałem tylko powiedziałem prawdę.W końcu i tak byście się tego dowiedzieli,więc musiałem wam wyjawić prawdę.
-Ale skąd przypuszczenia,że to ty możesz być ojcem-zapytał Dez.
-No bo ja się w tych naszych spotkaniach 2 razy przespałem z Ally.-powiedziałem,a Trish i Dez spojrzeli na mnie z wyburzałymi oczami.
-I do czegoś wtedy doszło.-zapytała Trish.
-Tak.-odpowiedział Austin.
*Oczami Narratora*
Nastała chwila milczenia.Nikt nie zamierzał się odezwać.Każdy był w szoku i niedowierzeniu.Wszystkich dręczyła jedna myśl a jaka?Taka,że Ally mogła zostać wtedy przez Zacka brutalnie potraktowana.Przyjaciele nadal stali w ciszy,ale po chwili powolnym krokiem udali się do policjantki.Chcieli się dowiedzieć jak najwięcej.Myśleli,że informacja,którą dostaną nie będzie zła,jednak to co usłyszeli w ogóle ich nie ucieszyło.
*Oczami Austina*
-Dzień dobry.-powiedziałem.
-Dzień dobry,a panśtwo z jaką sprawą do mnie.-zapytała policjantka.
-My jesteśmy bardzo bliskimi przyjaciółmi Ally Dawson i chcielibyśmy się dowiedzieć wszystkich informacji,jakie panin posiada na jej temat.-powiedziała Trish.
-Ależ oczywiście,więc...-i tu właśnie policjantka zaczęła opowiadać.Na razie nie było nic takiego strasznego albo nadzwyczajnego lecz ostatnie słowa wypowiedziane przez policjantkę,wzburzyła w nas wszystko co jest piękne.-...no i na koniec niestety,ale mam dla państwa złą wiadomość.
-Słucham uważnie.-oznajmiła Trish.
-Gdy pan Zack pobił już i prawie zabił panią Ally,posunął się do najobrzydliwszej rzeczy jaką mógł wtedy zrobić.Cóż nie będę państwa trzymać w niepewności i wiedzcie państwo,że naprawdę wam z całego serca współczuje.On ją po prostu...
***************************************
Hej!!!Co tam u was?Rozdział taki sobie,ale piszcie co myślicie.Jeśli myślicie,że w tym rozdziale was zaskoczyłam to się grubo mylicie.Mogę wam tylko zdradzić,że kolejny będzie jeszcze bardziej ciekawszy i emocjonujący niż ten.Jeśli mi się uda to myślę,że dodam go jeszcze w tym tygodniu.Pozdrawiam.
-Sabina
Jak to w ciąży.-krzyknął Austin bez żadnego pohamowania.-Przecież to jest niemożliwe.
-Proszę pana...w naszym kraju wszystko jest możliwe,więc proszę się uspokoić.-powiedział spokojnie,lecz poważnie lekarz.-Nie chcemy tu chyba mieć żadnych sprzeczek i konfliktów.Mam rację.-zapytał.
-Oczywiście,że ma pan rację i ja za to bardzo przepraszam tylko,że to się wydaje takie dziwne,niesłychane,nienormalne.-odpowiedziałem już trochę spokojniej.
-Czyli to już wszystko jest potwierdzone.-zapytała Trish.
-Mogę na razie państwu tylko powiedzieć,że...to jest prawda.-powiedział po krótkiej przerwie lekarz.
-Czyli to znaczy,że Ally jest w ciąży.-zapytała ponownie Trish.
-Przykro mi,ale tak.-odpowiedział lekarz.
-Ale ona ma dopiero 17 lat.-powiedział,a raczej krzyknął nieodzywający się do tej pory Dez.
-A wiadomo kto jest jej ojcem.-zapytałem.
-Nie.-odpowiedział lekarz,a po krótkiej chwili dodał.-Na razie policja dostarczyła nam wiadomości o pani Ally i o jej wypadku.Czy może już je słyszeliście.-zapytał.
-Nie.-odpowiedzieliśmy chórem.
-A więc proszę pójść do tamtej pani.-w tej właśnie chwili wskazał na policjantkę w średnim wieku.-Ona wam wszystko wyjaśni,a ja na razie wracam na blog obserwować tę całą sytuację.Myślę,że za kilka godzin będziemy mieć więcej informacji.-powiedział i już miał zamiar odchodzić,lecz zatrzymał się,bo widział,że mam do niego jeszcze jedno pytanie.-Więc słucham,jaką ma pan jescze sprawę do mnie.-powiedział i zwrócił się do mnie.
-No bo chciałbym poprosić o wykonanie testów na ojcostwo.
-A jest pan tego pewien.-zapytał.
-Tak,jestem.-odpowiedziałem.
-Ale wie pan,że trzeba będzie za to zapłacić.
-Tak wiem.-odpowiedziałem.
-No dobrze,w takim razie je wykonamy.-powiedział i udał się do swojego gabinetu.
-Austin.-powiedziała lekko zdenerwowana czarnowłosa.-Myślisz,że to ty możesz być jej ojcem,przecież nawet się z nią nie całowałeś.Do niczego między wami nie doszło,więc jest mała szansa,że to ty będziesz ojcem.-powiedziała lekko już zdyszana Trish.
-Ja myślę,że to może być Zack.-powiedział Dez.
-Zobaczymy,ale muszę wam teraz zdradzić pewną tajemnicę.-powiedziałem.
-Tajemnicę.-powiedzieli jednocześnie Trish i Dez.-A jaką?.-zapytali.
-No bo chodzi o to,że my się z Ally potajemnie spotykaliśmy.
-CO!!!.-krzyknęli.-ALE JAK TO.-zapytali.
-Nie chcieliśmy wam nic mówić,ale taka jest prawda.Spotkaliśmy się chyba 58 razy.-poweidziałem.
-58!!!-krzyknęli znowu jednocześnie.-Ale kiedy?-zapytali.
-Pamiętacie dzień w którym wrzuciliśmy na stronę pierwszą piosenkę.-w tej właśnie chwili kiwnęli głowami,że tak.-No to właśnie w tym dniu zaczęliśmy się spotykać.
-CO!!!.-znowu krzyknęli jednocześnie.
-Przecież nie dawno mówiłeś,że lubisz Ally,a kilka dni temu oznajmiłeś nam,że ją kochasz,więc...kłamałeś?.-zapytała Trish.
-Nie skłamałem tylko powiedziałem prawdę.W końcu i tak byście się tego dowiedzieli,więc musiałem wam wyjawić prawdę.
-Ale skąd przypuszczenia,że to ty możesz być ojcem-zapytał Dez.
-No bo ja się w tych naszych spotkaniach 2 razy przespałem z Ally.-powiedziałem,a Trish i Dez spojrzeli na mnie z wyburzałymi oczami.
-I do czegoś wtedy doszło.-zapytała Trish.
-Tak.-odpowiedział Austin.
*Oczami Narratora*
Nastała chwila milczenia.Nikt nie zamierzał się odezwać.Każdy był w szoku i niedowierzeniu.Wszystkich dręczyła jedna myśl a jaka?Taka,że Ally mogła zostać wtedy przez Zacka brutalnie potraktowana.Przyjaciele nadal stali w ciszy,ale po chwili powolnym krokiem udali się do policjantki.Chcieli się dowiedzieć jak najwięcej.Myśleli,że informacja,którą dostaną nie będzie zła,jednak to co usłyszeli w ogóle ich nie ucieszyło.
*Oczami Austina*
-Dzień dobry.-powiedziałem.
-Dzień dobry,a panśtwo z jaką sprawą do mnie.-zapytała policjantka.
-My jesteśmy bardzo bliskimi przyjaciółmi Ally Dawson i chcielibyśmy się dowiedzieć wszystkich informacji,jakie panin posiada na jej temat.-powiedziała Trish.
-Ależ oczywiście,więc...-i tu właśnie policjantka zaczęła opowiadać.Na razie nie było nic takiego strasznego albo nadzwyczajnego lecz ostatnie słowa wypowiedziane przez policjantkę,wzburzyła w nas wszystko co jest piękne.-...no i na koniec niestety,ale mam dla państwa złą wiadomość.
-Słucham uważnie.-oznajmiła Trish.
-Gdy pan Zack pobił już i prawie zabił panią Ally,posunął się do najobrzydliwszej rzeczy jaką mógł wtedy zrobić.Cóż nie będę państwa trzymać w niepewności i wiedzcie państwo,że naprawdę wam z całego serca współczuje.On ją po prostu...
***************************************
Hej!!!Co tam u was?Rozdział taki sobie,ale piszcie co myślicie.Jeśli myślicie,że w tym rozdziale was zaskoczyłam to się grubo mylicie.Mogę wam tylko zdradzić,że kolejny będzie jeszcze bardziej ciekawszy i emocjonujący niż ten.Jeśli mi się uda to myślę,że dodam go jeszcze w tym tygodniu.Pozdrawiam.
-Sabina
piątek, 26 kwietnia 2013
Miłość&Wybór część 3
Miłość&Wybór część 3
Siedziałem nadal samotnie na korytarzu,a do oczów zaczęły mi napływać łzy.Po chwili na miejscu znaleźli się moi przyjaciele.Pierwsza wbiegła Trish.Była cała zapłakana,a tusz do rzęs zrobił na jej twarzy straszne malowidło.Następnie wszedł Dez.Widać było,że jest zły i,że jest mu smutno,ale chciał to wszystko za wszelką cenę ukryć.Siedzieliśmy tam już ponad 3 godziny,lecz nadal nikt nas o niczym nie poinformował.Nie wiedzieliśmy nawet czy Ally jeszcze żyje czy nie.Z każdą chwilą było mi coraz gorzej.
-No ile jeszcze można czekać.-krzyknęła Trish.-Tyle czasu,a tu nawet nie ma żadnej informacji.Nie wiadomo nawet co się z nią dzieje.-mówiła coraz głośniej,a do jej oczu zaczęło napływać coraz więcej łez.
-Uspokój się Trish.-powiedział niemogący już tego słuchać Dez.
-Jak mam się uspokoić.-krzyknęła jeszcze głośniej Trish.-Naszą przyjaciółkę kroją na stole,a ja ni...-w tym właśnie momencie czarnowłosej przerwała pielęgniarka.-Proszę pani.Jeśli jeszcze raz usłyszę jakieś krzyki albo wrzaski to niestety,ale będę musiała panią z tond wyprowadzić.-powiedziała.
-Dobrze,przepraszam za to.-powiedziała Trish.-To się już więcej nie powtórzy.
-Mam nadzieję.-powiedziała odchodząc pielęgniarka.
Siedzieliśmy tam jeszcze jakieś 4 godziny,aż wreszcie z blogu operacyjnego wyszedł lekarz.
-Niestety,ale mam dla państwa dobrą i złą wiadomość.-powiedział,a mi od razu serce podskoczyło do gardła.Chciałem by Ally żyła,nawet bardzo,ale nie mogłem znieść myśli,że dowiem się teraz tego,czego nigdy nie chciał bym usłyszeć.Na duchu powstrzymywała mnie tylko ta dobra wiadomość.
-Poprosimy najpierw tą dobrą.-powiedziała ledwie co mówiąc Trish.
-Udało nam się uratować nam panią Ally.-powiedział,a my od razu się rzuciliśmy i zaczęliśmy go przytulać.Byliśmy prze szczęśliwi,ale nasze szczęście nie trwało długo.
-No to teraz ta zła wiadomość.-po tych słowach znowu zrobiło nam się niedobrze.Obawialiśmy się najgorszego,jednak nie pozwoliliśmy,by uczucia władały naszym ciałem.
-Chodzi o to,że pani Ally jest w ciąży...
***********************************************
Hej,co tam u was?U mnie dobrze,a raczej wszystko po staremu.Na początek chciałabym przeprosić,że tak długo nie było rozdziału,ale po prostu nie miałam weny.Dzisiaj dopiero mnie złapała,więc mogłam to w spokoju napisać.Mi się tak średnio podoba.Koniec zmyśliłam i to totalnie.Miało wyjść inaczej,a rozdział miał być dłuższy,jednak nic oprócz tego nie przychodziło mi dzisiaj do głowy.Rozdział dodaje dlatego,że jutro jest najnowszy odcinek Austin&Jessie&Ally.Nie mogę się go już doczekać,a wy?Tu macie link:
http://www.youtube.com/watch?v=IIfQnBRNv0s
Siedziałem nadal samotnie na korytarzu,a do oczów zaczęły mi napływać łzy.Po chwili na miejscu znaleźli się moi przyjaciele.Pierwsza wbiegła Trish.Była cała zapłakana,a tusz do rzęs zrobił na jej twarzy straszne malowidło.Następnie wszedł Dez.Widać było,że jest zły i,że jest mu smutno,ale chciał to wszystko za wszelką cenę ukryć.Siedzieliśmy tam już ponad 3 godziny,lecz nadal nikt nas o niczym nie poinformował.Nie wiedzieliśmy nawet czy Ally jeszcze żyje czy nie.Z każdą chwilą było mi coraz gorzej.
-No ile jeszcze można czekać.-krzyknęła Trish.-Tyle czasu,a tu nawet nie ma żadnej informacji.Nie wiadomo nawet co się z nią dzieje.-mówiła coraz głośniej,a do jej oczu zaczęło napływać coraz więcej łez.
-Uspokój się Trish.-powiedział niemogący już tego słuchać Dez.
-Jak mam się uspokoić.-krzyknęła jeszcze głośniej Trish.-Naszą przyjaciółkę kroją na stole,a ja ni...-w tym właśnie momencie czarnowłosej przerwała pielęgniarka.-Proszę pani.Jeśli jeszcze raz usłyszę jakieś krzyki albo wrzaski to niestety,ale będę musiała panią z tond wyprowadzić.-powiedziała.
-Dobrze,przepraszam za to.-powiedziała Trish.-To się już więcej nie powtórzy.
-Mam nadzieję.-powiedziała odchodząc pielęgniarka.
Siedzieliśmy tam jeszcze jakieś 4 godziny,aż wreszcie z blogu operacyjnego wyszedł lekarz.
-Niestety,ale mam dla państwa dobrą i złą wiadomość.-powiedział,a mi od razu serce podskoczyło do gardła.Chciałem by Ally żyła,nawet bardzo,ale nie mogłem znieść myśli,że dowiem się teraz tego,czego nigdy nie chciał bym usłyszeć.Na duchu powstrzymywała mnie tylko ta dobra wiadomość.
-Poprosimy najpierw tą dobrą.-powiedziała ledwie co mówiąc Trish.
-Udało nam się uratować nam panią Ally.-powiedział,a my od razu się rzuciliśmy i zaczęliśmy go przytulać.Byliśmy prze szczęśliwi,ale nasze szczęście nie trwało długo.
-No to teraz ta zła wiadomość.-po tych słowach znowu zrobiło nam się niedobrze.Obawialiśmy się najgorszego,jednak nie pozwoliliśmy,by uczucia władały naszym ciałem.
-Chodzi o to,że pani Ally jest w ciąży...
***********************************************
Hej,co tam u was?U mnie dobrze,a raczej wszystko po staremu.Na początek chciałabym przeprosić,że tak długo nie było rozdziału,ale po prostu nie miałam weny.Dzisiaj dopiero mnie złapała,więc mogłam to w spokoju napisać.Mi się tak średnio podoba.Koniec zmyśliłam i to totalnie.Miało wyjść inaczej,a rozdział miał być dłuższy,jednak nic oprócz tego nie przychodziło mi dzisiaj do głowy.Rozdział dodaje dlatego,że jutro jest najnowszy odcinek Austin&Jessie&Ally.Nie mogę się go już doczekać,a wy?Tu macie link:
http://www.youtube.com/watch?v=IIfQnBRNv0s
Subskrybuj:
Posty (Atom)