~Co nowego w nexcie? Pewnie wiedzieć chcecie? Tu macie taką małą zapowiedź!
Na razie w przygotowaniu!
To wszystko już w kolejnym rozdziale
~~ Crystal ~~
A to w nadchodzących rozdziałach!
Ally zabije człowieka!
Austin dozna szoku pod koniec 2 sezonu!
Kris uwodzi i pójdzie do łóżka z Carlosem!
Jess spowoduje straszny wypadek!
Córka Ally i Austina niekoniecznie zostanie uwolniona!
W którymś rozdziale dużą rolę odegra wilk!
Niektóre wątki bohaterów będą miały na prawdę mroczną przeszłość!
~~Crystal~~
To wszystko już w kolejnym rozdziale
~~ Crystal ~~
A to w nadchodzących rozdziałach!
Ally zabije człowieka!
Austin dozna szoku pod koniec 2 sezonu!
Kris uwodzi i pójdzie do łóżka z Carlosem!
Jess spowoduje straszny wypadek!
Córka Ally i Austina niekoniecznie zostanie uwolniona!
W którymś rozdziale dużą rolę odegra wilk!
Niektóre wątki bohaterów będą miały na prawdę mroczną przeszłość!
~~Crystal~~
wtorek, 23 kwietnia 2013
piątek, 19 kwietnia 2013
Miłość&Wybór część 2
Miłość&Wybór część 2
Przed chwilą oderwałam się od Zacka.Byłam na niego wścieka,jednak najgorsze było to,że jak się odwróciłam to już niestety,ale nie widziałam swoich przyjaciół.Przez chwilę myślałam,że to złudzenie.Może rzeczywiście ich tam nie było.Postanowiłam jednak to sprawdzić.Najpierw podeszłam do Zacka i mu przyłożyłam w twarz.
-Zack,jak mogłeś to zrobić.-powiedziałam z wściekłości.-Przecież powiedziałam nie,a ty i tak zrobiłeś to,co ci się wydawało za słuszne.
-No i co z tego.-odpowiedział.-Będę robić,co mi się podoba.Ty jesteś tylko moją zabawką,którą będę wykorzystywać.-powiedział pewnie,a mi zaczęły napływać powoli łzy do oczu.Miałam szczęście,bo właśnie podbiegł Cody.Wszystko widział i po chwili powiedział.
-Zack,jak mogłeś to zrobić,przecież Ally powiedziała ci szczerze i wprost,że nie.
-No i co z tego.-krzyknął i mu przyłożył.-Słuchaj mnie idioto,nie masz nic do gadania.Jeśli za chwilę z stąd nie znikniesz to cię zamorduje.-po tych słowach Cody zniknął tak szybko,jak ostatnia gazeta z kiosku.Krótko mówiąc:BŁYSKAWICZNIE.Na początku uświadamiałam sobie tylko jedną rzecz,a mianowicie taką,że jednak się myliłam.Okazało się w tej chwili,że to Cody był ten dobry,a Zack ten zły.Byłam przerażona.Nie wiedziałam co robić,przecież w każdej chwili Zack mógł zrobić ze mną to co chciał.Można było powiedzieć,że byłam marionetką,a on osobą,która się mną rusza i manipuluje.Chciałam uciec,jednak wiedziałam,że Zack mnie dogoni.Nie mogłam także zadzwonić po pomoc.Co ja miałam teraz zrobić?Nic mi nie przychodziło do głowy.Po chwili Zach zaczął się do mnie przybliżać.Byłam zszokowana.Po chwili zaczął mnie znowu całować,a także przytulać do siebie w okrutny sposób.Nic z tym nie mogłam zrobić.Jedyne co potrafiłam zrobić to krzyczeć ile się da,a także się wyrywać.Jednakże i to mi nie pomogło.Pon pierwsze Zack zakleił mi usta,a następnie próbował oszołomić.Próbowałam ze wszystkich sił się uwolnić,jednak każda moja najmniejsza inicjatywa,szła na marne.Ostatnie co zapamiętałam z tego wieczoru to HUK I GRZMOT samochodu...
*Oczami Austina*
Właśnie znalazłem jakiś hotel.Szybko sobie zamówiłem pokój jednoosobowy.Po chwili dostałem sms[dobrego],na którym było napisane:Austin!Jessie dzisiaj wyjeżdża.Musi wrócić do Miami.Ja i Dez natomiast jesteśmy cały czas zszokowani tą całą sytuacją.Musimy ją przemyśleć.Niestety,ale widzimy się dopiero jutro.Pa.Trish.Po przeczytaniu sms,szybko odpisałem Trish.Następnie się umyłem i poszedłem spać.Myślałem cały czas nad tą sytuacją.Po krótkim czasie,zasnąłem.Obudziłem się o 4,a właściwie obudził mnie telefon.Zdziwiłem się,ponieważ nie wiedziałem kto mógł dzwonić o tej porze.na pierwszą myśl rzuciła mi się Ally,jednak nie miałem zamiaru z nią rozmawiać.Postanowiłem tylko sprawdzić kto to był.
-Halo,kto mówi.-zapytałem.
-Dzień dobry,czy mam przyjemność rozmawiać z panem Austinem Moonem.-odpowiedział głos w słuchawce.-Jestem pielęgniarką ze szpitala w San Francisco.
-Dzień dobry.Tak to ja,a o co mniej więcej chodzi.-odpowiedziałem z lękiem w głosie.
-Mam niestety dla pana złą wiadomość.-odpowiedziała.-Przed chwilą została przywieziona do szpitala pańska przyjaciółka Allyson Dawson.Zadzwoniliśmy,ponieważ w jej portfelu znaleźliśmy telefon do pana.-powiedziała.-Jest pan na razie pierwszą osobą przez nas poinformowaną.Czy jest pan dla niej kimś bliskim.-zapytała.-Musimy to wiedzieć,ponieważ nie wolno nam udzielać informacji osobą nieznanym.
Na początku nie wiedziałem co odpowiedzieć.Cały czas myślałem nad tym dlaczego Ally znajdowała się w szpitalu.
-Nie,ale jestem jej bardzo bliskim przyjacielem.-odpowiedziałem.
-Dobrze,więc mamy dla pana niestety,ale złą informacje.Pańska przyjaciółka,została przed chwilą przywieziona do nas z wypadku samochodowego.-Po tych słowach mnie zamurowało.Zaczynały mi napływać łzy do oczu,a to jeszcze nie był koniec złych informacji.-Ma także połamane nogi,żebra,ręce,a także uszkodzony w niewielkim stopniu mózg i układ nerwowy.Jest strasznie pobita i jest w ciężkim stanie.W tej właśnie chwili znajduje się na sali operacyjnej.Fachowcy oceniają,że ma 50 szans na przeżycie,a wg nas to za mało.Teraz podam panu gdzie dokładnie znajduje się nasz szpital.-po tych słowach pielęgniarka podała mi wszystkie informacje o tym szpitalu.W rozmowie zachowałem zimną krew i mówiłem cały czas stanowczym i poważnym głosem.Po skończeniu rozmowy,szybko wykręciłem nr do Trish i jej to wszystko opowiedziałem.Słychać było,że już po pierwszych słowach się rozryczała.Następnie szybko się ubrałem i pędem zadzwoniłem p taksówkę.Szybko się zjawiła,więc po kilku minutach dotarłem do szpitala.Usiadłem na krześle pod salą operacyjną i wreszcie się rozkleiłem,a dokładniej zacząłem płakać.Nie mogłem znieść faktu,że za chwilę Ally może umrzeć...
***************************************
No i znowu ja!Mam nadzieję,że rozdział wam się podoba.Początek wyszedł rewelacyjnie,a końcówka trochę gorzej.Jednak i tak jestem ogromnie zadowolona z tego rozdziału.Na razie nie wiem czy rzeczywiście Ally przeżyje?Muszę trochę podramatyzować.Nie wiem czy ta historia skończy się jak w bajce,ale mam zamiar doprowadzić do szczęśliwego zakończenia.Ten rozdział dodaje tylko dlatego,że jutro jest nowy odcinek Austin&Ally.Nie mogę się go już doczekać,a wy?Pozdrawiam i życzę miłego weekendu
-Sabina
Przed chwilą oderwałam się od Zacka.Byłam na niego wścieka,jednak najgorsze było to,że jak się odwróciłam to już niestety,ale nie widziałam swoich przyjaciół.Przez chwilę myślałam,że to złudzenie.Może rzeczywiście ich tam nie było.Postanowiłam jednak to sprawdzić.Najpierw podeszłam do Zacka i mu przyłożyłam w twarz.
-Zack,jak mogłeś to zrobić.-powiedziałam z wściekłości.-Przecież powiedziałam nie,a ty i tak zrobiłeś to,co ci się wydawało za słuszne.
-No i co z tego.-odpowiedział.-Będę robić,co mi się podoba.Ty jesteś tylko moją zabawką,którą będę wykorzystywać.-powiedział pewnie,a mi zaczęły napływać powoli łzy do oczu.Miałam szczęście,bo właśnie podbiegł Cody.Wszystko widział i po chwili powiedział.
-Zack,jak mogłeś to zrobić,przecież Ally powiedziała ci szczerze i wprost,że nie.
-No i co z tego.-krzyknął i mu przyłożył.-Słuchaj mnie idioto,nie masz nic do gadania.Jeśli za chwilę z stąd nie znikniesz to cię zamorduje.-po tych słowach Cody zniknął tak szybko,jak ostatnia gazeta z kiosku.Krótko mówiąc:BŁYSKAWICZNIE.Na początku uświadamiałam sobie tylko jedną rzecz,a mianowicie taką,że jednak się myliłam.Okazało się w tej chwili,że to Cody był ten dobry,a Zack ten zły.Byłam przerażona.Nie wiedziałam co robić,przecież w każdej chwili Zack mógł zrobić ze mną to co chciał.Można było powiedzieć,że byłam marionetką,a on osobą,która się mną rusza i manipuluje.Chciałam uciec,jednak wiedziałam,że Zack mnie dogoni.Nie mogłam także zadzwonić po pomoc.Co ja miałam teraz zrobić?Nic mi nie przychodziło do głowy.Po chwili Zach zaczął się do mnie przybliżać.Byłam zszokowana.Po chwili zaczął mnie znowu całować,a także przytulać do siebie w okrutny sposób.Nic z tym nie mogłam zrobić.Jedyne co potrafiłam zrobić to krzyczeć ile się da,a także się wyrywać.Jednakże i to mi nie pomogło.Pon pierwsze Zack zakleił mi usta,a następnie próbował oszołomić.Próbowałam ze wszystkich sił się uwolnić,jednak każda moja najmniejsza inicjatywa,szła na marne.Ostatnie co zapamiętałam z tego wieczoru to HUK I GRZMOT samochodu...
*Oczami Austina*
Właśnie znalazłem jakiś hotel.Szybko sobie zamówiłem pokój jednoosobowy.Po chwili dostałem sms[dobrego],na którym było napisane:Austin!Jessie dzisiaj wyjeżdża.Musi wrócić do Miami.Ja i Dez natomiast jesteśmy cały czas zszokowani tą całą sytuacją.Musimy ją przemyśleć.Niestety,ale widzimy się dopiero jutro.Pa.Trish.Po przeczytaniu sms,szybko odpisałem Trish.Następnie się umyłem i poszedłem spać.Myślałem cały czas nad tą sytuacją.Po krótkim czasie,zasnąłem.Obudziłem się o 4,a właściwie obudził mnie telefon.Zdziwiłem się,ponieważ nie wiedziałem kto mógł dzwonić o tej porze.na pierwszą myśl rzuciła mi się Ally,jednak nie miałem zamiaru z nią rozmawiać.Postanowiłem tylko sprawdzić kto to był.
-Halo,kto mówi.-zapytałem.
-Dzień dobry,czy mam przyjemność rozmawiać z panem Austinem Moonem.-odpowiedział głos w słuchawce.-Jestem pielęgniarką ze szpitala w San Francisco.
-Dzień dobry.Tak to ja,a o co mniej więcej chodzi.-odpowiedziałem z lękiem w głosie.
-Mam niestety dla pana złą wiadomość.-odpowiedziała.-Przed chwilą została przywieziona do szpitala pańska przyjaciółka Allyson Dawson.Zadzwoniliśmy,ponieważ w jej portfelu znaleźliśmy telefon do pana.-powiedziała.-Jest pan na razie pierwszą osobą przez nas poinformowaną.Czy jest pan dla niej kimś bliskim.-zapytała.-Musimy to wiedzieć,ponieważ nie wolno nam udzielać informacji osobą nieznanym.
Na początku nie wiedziałem co odpowiedzieć.Cały czas myślałem nad tym dlaczego Ally znajdowała się w szpitalu.
-Nie,ale jestem jej bardzo bliskim przyjacielem.-odpowiedziałem.
-Dobrze,więc mamy dla pana niestety,ale złą informacje.Pańska przyjaciółka,została przed chwilą przywieziona do nas z wypadku samochodowego.-Po tych słowach mnie zamurowało.Zaczynały mi napływać łzy do oczu,a to jeszcze nie był koniec złych informacji.-Ma także połamane nogi,żebra,ręce,a także uszkodzony w niewielkim stopniu mózg i układ nerwowy.Jest strasznie pobita i jest w ciężkim stanie.W tej właśnie chwili znajduje się na sali operacyjnej.Fachowcy oceniają,że ma 50 szans na przeżycie,a wg nas to za mało.Teraz podam panu gdzie dokładnie znajduje się nasz szpital.-po tych słowach pielęgniarka podała mi wszystkie informacje o tym szpitalu.W rozmowie zachowałem zimną krew i mówiłem cały czas stanowczym i poważnym głosem.Po skończeniu rozmowy,szybko wykręciłem nr do Trish i jej to wszystko opowiedziałem.Słychać było,że już po pierwszych słowach się rozryczała.Następnie szybko się ubrałem i pędem zadzwoniłem p taksówkę.Szybko się zjawiła,więc po kilku minutach dotarłem do szpitala.Usiadłem na krześle pod salą operacyjną i wreszcie się rozkleiłem,a dokładniej zacząłem płakać.Nie mogłem znieść faktu,że za chwilę Ally może umrzeć...
***************************************
No i znowu ja!Mam nadzieję,że rozdział wam się podoba.Początek wyszedł rewelacyjnie,a końcówka trochę gorzej.Jednak i tak jestem ogromnie zadowolona z tego rozdziału.Na razie nie wiem czy rzeczywiście Ally przeżyje?Muszę trochę podramatyzować.Nie wiem czy ta historia skończy się jak w bajce,ale mam zamiar doprowadzić do szczęśliwego zakończenia.Ten rozdział dodaje tylko dlatego,że jutro jest nowy odcinek Austin&Ally.Nie mogę się go już doczekać,a wy?Pozdrawiam i życzę miłego weekendu
-Sabina
wtorek, 16 kwietnia 2013
Miłość&Wybór część 1
Miłość&Wybór część 1
*Oczami Austina*
Wreszcie dojechaliśmy do San Francisco.Wylecieliśmy dzisiaj o 7 rano.Dobrze,że moi rodzice pozwolili mi na opuszczenie szkoły.Obiecałem im,że wszystko nadrobię.Wysiedliśmy z samolotu i udaliśmy się do domu babci Ally.Wreszcie doszliśmy.Trish zadzwoniła do domu i po krótkim oczekiwaniu otworzyła nam babcia brunetki.Opowiedzieliśmy jej tę całą historię,a po skończeniu dziwnym,lecz miłym wzrokiem babcia Ally spojrzała na mnie.O co jej mogło chodzić.-pomyślałem.Udaliśmy się na miasto w poszukiwaniu Ally.[Zapomniałam dodać,że Ally nie było w tym czasie w domu].Chyba obeszliśmy całe San Francisco,a jej i tak nigdzie nie było.martwiłem się o nią.Nie odbierała telefonów ode mnie ani od nikogo innego.Przez całą drogę zadawałem sobie pytanie:Dlaczego?Postanowiliśmy zawrócić i jeszcze raz poszukać Ally w centrum.
*W tym samym czasie u Ally*
Właśnie przed chwilą wychodziłam z moimi znajomymi.Poznałam ich tu wczoraj.Byli niesamowici.Jeśli mam być szczera to byli to dwaj chłopcy.Wczoraj wieczorem ich poznałam i od razu się zaprzyjaźniłam.Dowiedziałam się,że są to bliźniacy.Byli naprawdę sympatyczni i mili.Wspierali mnie w moich problemach,a jeden z nich czyli Zack nawet zaczął mnie podrywać.Muszę przyznać,że był przystojny.Dzięki niemu zapomniałam już nawet o Austinie i moich przyjaciołach.Drugi z nich nazywał się Cody.Był bardzo zabawny i przyjazny,chociaż nie podobało mi się w nim,to nastawienie jakie miał do ludzi,albo raczej do Zacka.Dlaczego był na dla niego taki nie miły.Pewnie musiał być arogancki i bez szczelny..Zack był inny,[później się wszystko okaże].Wspólnie postanowiliśmy,że pójdziemy do centrum San Francisco.Wreszcie doszliśmy i Zack zadał mi bardzo kłopotliwe pytanie.
-Ally.-powiedział.-Spodobałaś mi się od pierwszego wejrzenia i mam pytanie:Czy zostaniesz moją dziewczyną?
Na początku nie wiedziałam co odpowiedzieć.Lubiłam Zacka,ale nie wiedziałam co tak naprawdę do niego czuję.Owszem był przystojny,ale ja bardziej cenię sobie charakter niż wygląd.W tej właśnie chwili przypomniałam sobie o Austinie,a także o tej całej sytuacji.Zabolało mnie to,lecz w pewnym sensie mniej niż na początku.Nie wiedząc co powiedzieć,lecz odpowiedziałam.
-Nie.-lecz Zack nie zwrócił na to w ogóle uwagi, tylko bez najmniejszej skrupuły krzyknął:Super!!!Po chwili podbiegł do mnie,mocno przytulił i pocałował bardzo namiętnie w usta.Byłam bardzo zła,ale nie mogłam przerwać.Zack był silniejszy,więc nie miałam szans.Miałam strasznego pecha,ponieważ Cody właśnie w tej chwili stał przy budce z lodami.No to teraz będę miała poważny problem.-pomyślałam.W tej samej chwili kiedy Zack mnie całował,zobaczyłam moich przyjaciół,a w śród nich Austina.Moim pechem było to,że się temu wszystkiemu przyglądał.Chciałam już do niego podbiec,lecz nie mogłam,bo Zack cały czas mnie całował.Nie chciałam,żeby to tak wyszło,chciałam się uwolnić,lecz nie mogłam.
*Oczami Austina*
Właśnie gdy dochodziliśmy do centrum,coś rzuciło mi się w oczy,a mianowicie Ally!!!Zobaczyłem ją całującą się z jakimś nieznanym kolesiem.Na początku pomyślałem,że może to zrobiła,ponieważ chciała się na nas odegrać,ale po chwili do mnie dotarło,że nie.Staliśmy tam jakieś 5 minut,a oni ciągle się całowali.Byłem naprawdę zły,ponieważ w tej chwili coś sobie uświadomiłem.Nie mogąc na to patrzeć uciekłem,podobnie jak moi przyjaciele.Uciekając uświadomiłem sobie jedną istotną rzecz,a mianowicie to,że KOCHAM ALLY...
************************************
I jak wam się podobało.Jak dla mnie SUPER.Nie wiem ile dokładnie będzie części tego rozdziału.Postanowiłam,że to Ally będzie miała problemy,a nie Austin.Zapewniam was,że to nie koniec zaskoczeń!Dodałam dwóch nowych bohaterów.Wródźcie do mojego pierwszego pisu,ponieważ tam są bohaterowie,a tam ich znajdziecie.Ode mnie to tyle.Całuski.
-Sabina
*Oczami Austina*
Wreszcie dojechaliśmy do San Francisco.Wylecieliśmy dzisiaj o 7 rano.Dobrze,że moi rodzice pozwolili mi na opuszczenie szkoły.Obiecałem im,że wszystko nadrobię.Wysiedliśmy z samolotu i udaliśmy się do domu babci Ally.Wreszcie doszliśmy.Trish zadzwoniła do domu i po krótkim oczekiwaniu otworzyła nam babcia brunetki.Opowiedzieliśmy jej tę całą historię,a po skończeniu dziwnym,lecz miłym wzrokiem babcia Ally spojrzała na mnie.O co jej mogło chodzić.-pomyślałem.Udaliśmy się na miasto w poszukiwaniu Ally.[Zapomniałam dodać,że Ally nie było w tym czasie w domu].Chyba obeszliśmy całe San Francisco,a jej i tak nigdzie nie było.martwiłem się o nią.Nie odbierała telefonów ode mnie ani od nikogo innego.Przez całą drogę zadawałem sobie pytanie:Dlaczego?Postanowiliśmy zawrócić i jeszcze raz poszukać Ally w centrum.
*W tym samym czasie u Ally*
Właśnie przed chwilą wychodziłam z moimi znajomymi.Poznałam ich tu wczoraj.Byli niesamowici.Jeśli mam być szczera to byli to dwaj chłopcy.Wczoraj wieczorem ich poznałam i od razu się zaprzyjaźniłam.Dowiedziałam się,że są to bliźniacy.Byli naprawdę sympatyczni i mili.Wspierali mnie w moich problemach,a jeden z nich czyli Zack nawet zaczął mnie podrywać.Muszę przyznać,że był przystojny.Dzięki niemu zapomniałam już nawet o Austinie i moich przyjaciołach.Drugi z nich nazywał się Cody.Był bardzo zabawny i przyjazny,chociaż nie podobało mi się w nim,to nastawienie jakie miał do ludzi,albo raczej do Zacka.Dlaczego był na dla niego taki nie miły.Pewnie musiał być arogancki i bez szczelny..Zack był inny,[później się wszystko okaże].Wspólnie postanowiliśmy,że pójdziemy do centrum San Francisco.Wreszcie doszliśmy i Zack zadał mi bardzo kłopotliwe pytanie.
-Ally.-powiedział.-Spodobałaś mi się od pierwszego wejrzenia i mam pytanie:Czy zostaniesz moją dziewczyną?
Na początku nie wiedziałam co odpowiedzieć.Lubiłam Zacka,ale nie wiedziałam co tak naprawdę do niego czuję.Owszem był przystojny,ale ja bardziej cenię sobie charakter niż wygląd.W tej właśnie chwili przypomniałam sobie o Austinie,a także o tej całej sytuacji.Zabolało mnie to,lecz w pewnym sensie mniej niż na początku.Nie wiedząc co powiedzieć,lecz odpowiedziałam.
-Nie.-lecz Zack nie zwrócił na to w ogóle uwagi, tylko bez najmniejszej skrupuły krzyknął:Super!!!Po chwili podbiegł do mnie,mocno przytulił i pocałował bardzo namiętnie w usta.Byłam bardzo zła,ale nie mogłam przerwać.Zack był silniejszy,więc nie miałam szans.Miałam strasznego pecha,ponieważ Cody właśnie w tej chwili stał przy budce z lodami.No to teraz będę miała poważny problem.-pomyślałam.W tej samej chwili kiedy Zack mnie całował,zobaczyłam moich przyjaciół,a w śród nich Austina.Moim pechem było to,że się temu wszystkiemu przyglądał.Chciałam już do niego podbiec,lecz nie mogłam,bo Zack cały czas mnie całował.Nie chciałam,żeby to tak wyszło,chciałam się uwolnić,lecz nie mogłam.
*Oczami Austina*
Właśnie gdy dochodziliśmy do centrum,coś rzuciło mi się w oczy,a mianowicie Ally!!!Zobaczyłem ją całującą się z jakimś nieznanym kolesiem.Na początku pomyślałem,że może to zrobiła,ponieważ chciała się na nas odegrać,ale po chwili do mnie dotarło,że nie.Staliśmy tam jakieś 5 minut,a oni ciągle się całowali.Byłem naprawdę zły,ponieważ w tej chwili coś sobie uświadomiłem.Nie mogąc na to patrzeć uciekłem,podobnie jak moi przyjaciele.Uciekając uświadomiłem sobie jedną istotną rzecz,a mianowicie to,że KOCHAM ALLY...
************************************
I jak wam się podobało.Jak dla mnie SUPER.Nie wiem ile dokładnie będzie części tego rozdziału.Postanowiłam,że to Ally będzie miała problemy,a nie Austin.Zapewniam was,że to nie koniec zaskoczeń!Dodałam dwóch nowych bohaterów.Wródźcie do mojego pierwszego pisu,ponieważ tam są bohaterowie,a tam ich znajdziecie.Ode mnie to tyle.Całuski.
-Sabina
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Kłamstwo&Plan
Kłamstwo&Plan
-Nie.-oczywiście skłamałam,ale nie wiedziałam co odpowiedzieć.W tej chwili miałam mieszane uczucia.Było mi wszystko jedno co powiem.Jednak gdzieś tam w głębi duszy coś cały czas nie dawało mi spokoju,a co?Tego już do końca nie wiem.Po rozmowie udałam się do kina.Wybrałam ulubiony film blondaska.Dlaczego?Chyba dlatego,że mi go brakowało.Później poszłam na ulubione lody Trish,z tego samego powodu.Jedyne czego mi nie brakowało,to obecności Deza.Lubiłam go,ale nie było żadnego szaleństwa.Wróciłam do domu i pierwsze co zrobiłam,to oczywiście wzięłam kąpiel.Spojrzałam na telefon i zobaczyłam 50 nieodebranych wiadomości.Wszystkie były od moich przyjaciół,ale nie chciało mi się ich odbierać,ponieważ nie miałam ochoty na rozmowę z nimi.Błyskawicznie się umyłam i położyłam spać.
*Oczami Austina*
Cały dzień z Trish i Dezem próbowaliśmy się dodzwonić do Ally,ale niestety nie odbierała.O co mogło jej chodzić.Czyżby obraziła się na nas.Po chwili wpadłam na pomysł,dlaczego mogła się na nas obrazić.Szybko pobiegłem do Trish i Deza,którym opowiedziałem swój pomysł.
-Aha,czyli Ally chodziło o Jessie.-powiedziała Trish.
-No niestety tak.-odpowiedziałem.-Najgorsze jest to,że nie wiemy gdzie jest.
-Austin,ale to nie nasza wina.-odpowiedział Dez.-Powinna nas najpierw zapytać o tę dziewczynę,przecież nawet jej nie zna.Nie wie,że jest tu nowa i w ogóle.
-Tak,ale jednak trzeba by coś zrobić.-powiedziała długo nie odzywająca się Trish.
-Chodźmy do jej taty.-powiedziałem.-Na pewno pracuje teraz w sklepie.
-Ok.
Szybko udaliśmy się do Sonic Booma.Dowiedzieliśmy się wszystkiego o Ally.Byliśmy na nią bardzo źli.Jak mogła wyjechać tak bez uprzedzenia.Jednak postanowiliśmy,że w piątek razem z Jessie pojedziemy po nią do San Francisco.Wymyśliliśmy świetny plan na sprowadzenie jej z powrotem do Miami.
********************************
Hejka to znowu ja.Jak dla mnie rozdział strasznie nudny,ale zapewniam was,że kolejne będą ciekawsze.Mam kilka pomysłów,które chcę zrealizować.Mogę wam zdradzić pewien sekret.Nie długo w tym opowiadaniu:
-ktoś zginie?
-pojawi się problem?
-będzie wypadek,w którym może ktoś ucierpi?
-ktoś kogoś zdradzi,ale kto?
Tego wszystkiego dowiecie się już wkrótce.Bądźcie cierpliwi.Kolejny rozdział jutro.
-Nie.-oczywiście skłamałam,ale nie wiedziałam co odpowiedzieć.W tej chwili miałam mieszane uczucia.Było mi wszystko jedno co powiem.Jednak gdzieś tam w głębi duszy coś cały czas nie dawało mi spokoju,a co?Tego już do końca nie wiem.Po rozmowie udałam się do kina.Wybrałam ulubiony film blondaska.Dlaczego?Chyba dlatego,że mi go brakowało.Później poszłam na ulubione lody Trish,z tego samego powodu.Jedyne czego mi nie brakowało,to obecności Deza.Lubiłam go,ale nie było żadnego szaleństwa.Wróciłam do domu i pierwsze co zrobiłam,to oczywiście wzięłam kąpiel.Spojrzałam na telefon i zobaczyłam 50 nieodebranych wiadomości.Wszystkie były od moich przyjaciół,ale nie chciało mi się ich odbierać,ponieważ nie miałam ochoty na rozmowę z nimi.Błyskawicznie się umyłam i położyłam spać.
*Oczami Austina*
Cały dzień z Trish i Dezem próbowaliśmy się dodzwonić do Ally,ale niestety nie odbierała.O co mogło jej chodzić.Czyżby obraziła się na nas.Po chwili wpadłam na pomysł,dlaczego mogła się na nas obrazić.Szybko pobiegłem do Trish i Deza,którym opowiedziałem swój pomysł.
-Aha,czyli Ally chodziło o Jessie.-powiedziała Trish.
-No niestety tak.-odpowiedziałem.-Najgorsze jest to,że nie wiemy gdzie jest.
-Austin,ale to nie nasza wina.-odpowiedział Dez.-Powinna nas najpierw zapytać o tę dziewczynę,przecież nawet jej nie zna.Nie wie,że jest tu nowa i w ogóle.
-Tak,ale jednak trzeba by coś zrobić.-powiedziała długo nie odzywająca się Trish.
-Chodźmy do jej taty.-powiedziałem.-Na pewno pracuje teraz w sklepie.
-Ok.
Szybko udaliśmy się do Sonic Booma.Dowiedzieliśmy się wszystkiego o Ally.Byliśmy na nią bardzo źli.Jak mogła wyjechać tak bez uprzedzenia.Jednak postanowiliśmy,że w piątek razem z Jessie pojedziemy po nią do San Francisco.Wymyśliliśmy świetny plan na sprowadzenie jej z powrotem do Miami.
********************************
Hejka to znowu ja.Jak dla mnie rozdział strasznie nudny,ale zapewniam was,że kolejne będą ciekawsze.Mam kilka pomysłów,które chcę zrealizować.Mogę wam zdradzić pewien sekret.Nie długo w tym opowiadaniu:
-ktoś zginie?
-pojawi się problem?
-będzie wypadek,w którym może ktoś ucierpi?
-ktoś kogoś zdradzi,ale kto?
Tego wszystkiego dowiecie się już wkrótce.Bądźcie cierpliwi.Kolejny rozdział jutro.
niedziela, 14 kwietnia 2013
Informacja!!!
Widzę,że mojego pierwszego bloga u wszystkich wyświetla jako usuniętego.Tak naprawdę to nie jest usunięty,tylko zmieniałam sto razy adres bloga,więc to dlatego.Podaje wam tutaj adres mojego pierwszego bloga:
http://foxodfriends.blogspot.com/
Oczywiście blog nosi tytuł;Laura&Ross&Raini/calum+moje opowiadanie
http://foxodfriends.blogspot.com/
Oczywiście blog nosi tytuł;Laura&Ross&Raini/calum+moje opowiadanie
Mam nadzieję,że będzie wam się podobać i,że będziecie chcieli go czytać oraz komentować.
Rozdział na tamtego bloga jeśli chcecie oczywiście dodam we wtorek lub środę,a na tego jeszcze nie wiem.Wszystko zależy od tego czy będziecie chcieli czytać tamtego.
Wiem,że trochę dziwnie to napisałam,ale tamtego bloga wolę bardziej i nic na to nie poradzę.
-Sabina
Ps.Mam nadzieję,że na tym i na tamtym blogu wkrótce dobijemy 1000 WEJŚĆ
Wyjazd&Trudne pytanie
Wyjazd&Trudne pytanie
Był to Austin.Postanowiłam nie odbierać tego telefonu.Szybko wstałam z ławki i udałam się do domu.Miałam szczęście,ponieważ dziś mój tata pracował,więc ja miałam wolne.Weszłam na górę do mojego pokoju i zaczęłam szukać laptopa.Po chwili go znalazłam i postanowiłam zadzwonić do mojej babci.
-Hej babciu.-powiedziałam.-Co tam u ciebie.
-Cześć wnusi.-odpowiedziała.-U mnie jak zawsze bez zmian.Lepiej opowiadaj co tam u ciebie.Dawno razem nie rozmawiałyśmy,więc mamy dużo do nadrobienia.
-Bo chodzi o to babciu,czy bym nie mogła do was przyjechać.-zapytałam.
-Ależ oczywiście,że możesz.Dziadek i ja będziemy bardzo ucieszeni,gdy nas odwiedzisz.-odpowiedziała z uśmiechem na twarzy moja babcia.
-Więc mogę przyjechać do was dzisiaj.-zapytałam.-Na przykład do końca tego tygodnia.
-Możesz.-odpowiedziała.-Ale musisz mieć zgodę od taty i oczywiście co z szkołą.Dzisiaj jest przecież poniedziałek,a nie wiem czy tata pozwoli ci do nas przyjechać,aż do niedzieli.
-Ja też nie wiem...,ale babciu przecież ty go możesz przekonać.-powiedziałam.-Proszę babciu,proszę.-mówiłam pierwszy dzisiaj raz szczerze i otwarcie.
-No dobrze,poczekaj chwilę.odpowiedziała,ciągle się ciesząc i uśmiechając.
-Po krótkim oczekiwaniu,mój tata przybiegł z pracy i wparował do mojego pokoju.Oczywiście zgodził się na prośbę babci,ponieważ jej się nie da odmówić.
-No to skarbie zacznij się pakować,ponieważ masz autobus za 5 minut.
-Oczywiście,ale co ze szkołą.-zapytałam zmartwiona.
-Jak wrócisz,to jestem pewien,że nadrobisz.Masz przecież przyjaciół na których możesz liczyć.To pa miłego pobytu u babci,tylko pamiętaj nie szalej.-powiedział mój ojciec już schodząc na dół.
-Pa i nie martw się.-odpowiedziałam ze smutkiem.Zabolało mnie to,że wspomniał moich przyjaciół.Jak dla mnie mogli by oni zniknąć z tą całą rudowłosą babą.Nie chce ich znać.-pomyślałam.Szybko się spakowałam i pobiegłam na autobus.Po chwili przyjechał i byłam w drodze do San Francisco,ponieważ tam mieszkali moi dziadkowie.Dojechałam na przystanek,gdzie już czekali moi dziadkowie.Przywitałam się z nimi serdecznie i wszyscy razem po czasie pojechaliśmy do domu.W domu opowiedziałam moim dziadkom tę całą historię.Powiedzieli mi kilka ciepłych słów,a także dali kilka porad.W tym właśnie czasie zrozumiałam co powinnam zrobić,gdy wrócę do Miami.Nagle moja babcia zadała mi bardzo trudne pytanie:
-A podoba ci się ten cały Austin.-zapytała i razem z moim dziadkiem spojrzeli w moją stronę.
Na początku nie wiedziałam co odpowiedzieć,lecz po krótkim i chwilowym namyśle powiedziałam...
*******************************************************
Hej!!!Potrzymam was w niepewności.Mogę tylko zdradzić,że w kolejnych rozdziałach pojawi się pewien problem,a jaki?Tego się już dowiecie w swoim czasie!
-Sabina
Był to Austin.Postanowiłam nie odbierać tego telefonu.Szybko wstałam z ławki i udałam się do domu.Miałam szczęście,ponieważ dziś mój tata pracował,więc ja miałam wolne.Weszłam na górę do mojego pokoju i zaczęłam szukać laptopa.Po chwili go znalazłam i postanowiłam zadzwonić do mojej babci.
-Hej babciu.-powiedziałam.-Co tam u ciebie.
-Cześć wnusi.-odpowiedziała.-U mnie jak zawsze bez zmian.Lepiej opowiadaj co tam u ciebie.Dawno razem nie rozmawiałyśmy,więc mamy dużo do nadrobienia.
-Bo chodzi o to babciu,czy bym nie mogła do was przyjechać.-zapytałam.
-Ależ oczywiście,że możesz.Dziadek i ja będziemy bardzo ucieszeni,gdy nas odwiedzisz.-odpowiedziała z uśmiechem na twarzy moja babcia.
-Więc mogę przyjechać do was dzisiaj.-zapytałam.-Na przykład do końca tego tygodnia.
-Możesz.-odpowiedziała.-Ale musisz mieć zgodę od taty i oczywiście co z szkołą.Dzisiaj jest przecież poniedziałek,a nie wiem czy tata pozwoli ci do nas przyjechać,aż do niedzieli.
-Ja też nie wiem...,ale babciu przecież ty go możesz przekonać.-powiedziałam.-Proszę babciu,proszę.-mówiłam pierwszy dzisiaj raz szczerze i otwarcie.
-No dobrze,poczekaj chwilę.odpowiedziała,ciągle się ciesząc i uśmiechając.
-Po krótkim oczekiwaniu,mój tata przybiegł z pracy i wparował do mojego pokoju.Oczywiście zgodził się na prośbę babci,ponieważ jej się nie da odmówić.
-No to skarbie zacznij się pakować,ponieważ masz autobus za 5 minut.
-Oczywiście,ale co ze szkołą.-zapytałam zmartwiona.
-Jak wrócisz,to jestem pewien,że nadrobisz.Masz przecież przyjaciół na których możesz liczyć.To pa miłego pobytu u babci,tylko pamiętaj nie szalej.-powiedział mój ojciec już schodząc na dół.
-Pa i nie martw się.-odpowiedziałam ze smutkiem.Zabolało mnie to,że wspomniał moich przyjaciół.Jak dla mnie mogli by oni zniknąć z tą całą rudowłosą babą.Nie chce ich znać.-pomyślałam.Szybko się spakowałam i pobiegłam na autobus.Po chwili przyjechał i byłam w drodze do San Francisco,ponieważ tam mieszkali moi dziadkowie.Dojechałam na przystanek,gdzie już czekali moi dziadkowie.Przywitałam się z nimi serdecznie i wszyscy razem po czasie pojechaliśmy do domu.W domu opowiedziałam moim dziadkom tę całą historię.Powiedzieli mi kilka ciepłych słów,a także dali kilka porad.W tym właśnie czasie zrozumiałam co powinnam zrobić,gdy wrócę do Miami.Nagle moja babcia zadała mi bardzo trudne pytanie:
-A podoba ci się ten cały Austin.-zapytała i razem z moim dziadkiem spojrzeli w moją stronę.
Na początku nie wiedziałam co odpowiedzieć,lecz po krótkim i chwilowym namyśle powiedziałam...
*******************************************************
Hej!!!Potrzymam was w niepewności.Mogę tylko zdradzić,że w kolejnych rozdziałach pojawi się pewien problem,a jaki?Tego się już dowiecie w swoim czasie!
-Sabina
piątek, 12 kwietnia 2013
Ucieczka&Zaskoczenie
Ucieczka&Zaskoczenie
Na początku nie wiedziałam co odpowiedzieć.Byłam bardzo zaskoczona tym,co przed chwilą powiedziała do mnie Trish.Przeraziłam się niezmiernie i po prostu z tam tond uciekłam.Mogłam oczywiście powiedzieć nie,ale bałam się,że to urazi moich przyjaciół.Przybiegam do domu i rzuciłam się na swoje łóżko z różnymi myślami.Miałam ich tak dużo w głowie,aż w końcu zasnęłam.Obudziłam się rano.Godzina wskazywała 7:30.
-Jak to siódmą trzydzieści.-krzyknęłam tak głośno,że aż ptak na gałęzi z tego wrzasku odleciał.Szybko rzuciłam się w stronę łazienki.Odświeżona i umalowana zeszłam na dół,gdzie szybko zjadam kanapkę z serem,zrobioną przez mojego tatę.Wybiegam z domu i skierowałam się w stronę szkoły.Dobiegłam tam na godzinę 8:05.Byłam przerażona,ponieważ dzisiaj pierwsza była historia.U nas w szkole historii uczyła już prawie niewidoma pani Bly.Nawet mnie nie zauważyła,więc jak najciszej weszłam do klasy,ponieważ słuch miała dobry.Postanowiłam nie siadać koło Trish jak to zwykle robię,lecz w pustej ławce na końcu klasy.Jednak moje zdziwienie było jeszcze większe jak zobaczyłam,siedzącą na moim miejscu obok Trish,rudowłosą dziewczynę.Pomyślałam-Co to ma znaczyć?Już mnie nie lubią,czy może obrazili się na mnie za wczoraj?Byłam bardzo wściekła.Po lekcji szybko wyszłam z klasy i udałam się do biblioteki,czyli do miejsca,którego nigdy z Trish nie odwiedzałyśmy.Wiedziałam,że mnie nie zaczną szukać.Postanowiłam przesiedzieć tam wszystkie przerwy,a na stołówkę zwyczajnie nie pójść,lecz byłam strasznie ciekawa,kto zajmie moje miejsce.Weszłam do stołówki i zobaczyłam siedzącą na moim miejscu dziewczynę.Tą samą co zobaczyłam na lekcji.Tego już za wiele.-pomyślałam.Wybiegłam ze szkoły i udałam się do parku,cały czas płacząc.Siedziam na ławce,a po chwili zaczął dzwonić mój telefon...
******************************************
Hejka!!!Widzę,że ciekawi was ten blog,więc dodaje kolejny rozdział.Mi się podoba tak w połowie,a wam?
Kolejny dodam w niedzielę.
-Sabina
Na początku nie wiedziałam co odpowiedzieć.Byłam bardzo zaskoczona tym,co przed chwilą powiedziała do mnie Trish.Przeraziłam się niezmiernie i po prostu z tam tond uciekłam.Mogłam oczywiście powiedzieć nie,ale bałam się,że to urazi moich przyjaciół.Przybiegam do domu i rzuciłam się na swoje łóżko z różnymi myślami.Miałam ich tak dużo w głowie,aż w końcu zasnęłam.Obudziłam się rano.Godzina wskazywała 7:30.
-Jak to siódmą trzydzieści.-krzyknęłam tak głośno,że aż ptak na gałęzi z tego wrzasku odleciał.Szybko rzuciłam się w stronę łazienki.Odświeżona i umalowana zeszłam na dół,gdzie szybko zjadam kanapkę z serem,zrobioną przez mojego tatę.Wybiegam z domu i skierowałam się w stronę szkoły.Dobiegłam tam na godzinę 8:05.Byłam przerażona,ponieważ dzisiaj pierwsza była historia.U nas w szkole historii uczyła już prawie niewidoma pani Bly.Nawet mnie nie zauważyła,więc jak najciszej weszłam do klasy,ponieważ słuch miała dobry.Postanowiłam nie siadać koło Trish jak to zwykle robię,lecz w pustej ławce na końcu klasy.Jednak moje zdziwienie było jeszcze większe jak zobaczyłam,siedzącą na moim miejscu obok Trish,rudowłosą dziewczynę.Pomyślałam-Co to ma znaczyć?Już mnie nie lubią,czy może obrazili się na mnie za wczoraj?Byłam bardzo wściekła.Po lekcji szybko wyszłam z klasy i udałam się do biblioteki,czyli do miejsca,którego nigdy z Trish nie odwiedzałyśmy.Wiedziałam,że mnie nie zaczną szukać.Postanowiłam przesiedzieć tam wszystkie przerwy,a na stołówkę zwyczajnie nie pójść,lecz byłam strasznie ciekawa,kto zajmie moje miejsce.Weszłam do stołówki i zobaczyłam siedzącą na moim miejscu dziewczynę.Tą samą co zobaczyłam na lekcji.Tego już za wiele.-pomyślałam.Wybiegłam ze szkoły i udałam się do parku,cały czas płacząc.Siedziam na ławce,a po chwili zaczął dzwonić mój telefon...
******************************************
Hejka!!!Widzę,że ciekawi was ten blog,więc dodaje kolejny rozdział.Mi się podoba tak w połowie,a wam?
Kolejny dodam w niedzielę.
-Sabina
Subskrybuj:
Posty (Atom)