Podjęcie walki&Ciekawe rozwiązanie
-Ally!-krzyknął brązowooki.-Martwiliśmy się o ciebie. Co ty tutaj robisz i dlaczego uciekłaś.-wymówił na jednym tchu.
-To nie jest teraz najważniejsze.-odpowiedziałam z uśmieszkiem na ustach.
-Ty się jeszcze śmiejesz.-wtrąciła się Trish.-My tam się zamartwiamy, nie wiemy co robić, co się z tobą dzieje, a ty tak jak gdyby nigdy nic tak po prostu wyjeżdżasz bez uprzedzenia i udajesz się do Jessie. Jak ty możesz w ogóle na nią spojrzeć, a tym bardziej porozmawiać, po tym wszystkim co nam zrobiła. Nie dość już się wycierpieliśmy?-zapytała.
-Słuchajcie.-powiedziałam poważnie.-Ja nie wierzę w przestępczość rudowłosej.
-Co!-wykrzyknęli jednocześnie.
-Nie co, tylko dlaczego. Przyznała mi się, że była zmuszana.
-A ty tak po prostu jej uwierzyłaś.-zauważył Austin.
-Nie, ale mam nadzieję, że list, który musimy znaleźć wszystko nam wyjaśni.
-O czym ty mówisz?-zapytała Trish.
-Aha! Bo wy nic nie wiecie. Usiądźcie, zaraz wszystko wam wyjaśnię.-po tych słowach usiedli, a ja zaczęłam im opowiadać to wszystko, co usłyszałam ze słów rudowłosej.-I co wy na to?-zapytałam.-Myślę, że przynajmniej powinniśmy spróbować. W końcu nie mamy nic do stracenia.
-A co jeśli ona nas wrabia.-powiedział Austin.
-Właśnie. Po za tym nie zapominaj Ally, że ty i Austin macie dziecko. Nie wiem, czy ryzyko nie jest na tyle duże, by rozmyślić się od tej całej decyzji, ale rób jak uważasz.-zakończyła Trish i kiwnęła twierdząco głową. W każdym razie ja w to wchodzę. Chcę albo raczej muszę poznać tę całą tajemnicę. Po za tym już ją trochę poznałam i mam nadzieję, że Dez nie zginął z jej ręki.
-Dzieckiem się nie przejmuj.-odpowiedziałam.-Jest przecież opiekunka, a jak tylko wrócimy, to się zajmiemy Lulą, prawda. Austin tak dałeś jej na imię, jak to już wcześniej uzgodniliśmy?-zapytałam.
-Oczywiście.-odpowiedział.
-A ty co na to?-zapytała Trish.
-Skoro Ally w to wchodzi, to ja też. Nie mogę jej opuścić, zwłaszcza, że jest ogromne ryzyko, co do jej życia. Mam tylko nadzieję, że uda nam się rozwikłać te zagadkę i szybko sprawa się wyjaśni.
-Ja tak sama.-oznajmiłam.-Dobra, a teraz co z tą zagadką. Przypomnijmy sobie ją raz jeszcze:
Leży, lecz chodzi,
Płacze, lecz zwodzi,
Cierpi, lecz nęka,
Straszy, lecz pęka,
Syczy, nie pali,
Boli i rani
-Trochę jak dla mnie to zbyt skomplikowane.-wydusiła Trish. Po jej słowach nastała długa cisza. Każdy z nas w myślach próbował ułożyć to sobie w całość. Trwało to trochę czasu, a nam nadal nic nie przychodziło do głowy.
-Może odpowiedzią jest uczucie.-przerwał dotychczas nie odzywający się Austin.
-Uczucie mówisz, zobaczmy.-powiedziałam.-Leży, ale czy uczucie może leżeć?-zapytałam.
-No na przykład między małżeństwem.-odpowiedziała Trsih.
-No dobra, trzymajmy się tej kwestii. Co dalej? Czy uczucie może płakać?-ponownie zadałam kolejne pytanie.
-Może to jakaś cecha tych uczuć.-oznajmił Austin.
-Ok, nie będę tego kwestionować. Strasz, czy ono straszy?-zapytałam.
-Na swój sposób chyba może być straszne, kto wie. Powiedzmy, że czułaś coś do kogoś, kogo już z nami nie ma. To przecież jest straszne.-powiedziała Trish.
-Straszne uczucie, co nie pali, lecz boli i rani. Troszkę ma to sens, ale jak mamy znaleźć uczucie. Tak na zdrowy rozum pomyślmy, co Jessie miała na myśli wypowiadając przez te słowa uczucie.-powiedziałam i popadłam w głębokie szukanie.
-Może miała na myśli nas i naszą przyjaźń.-powiedział Austin.
-Wiesz, że możesz mieć rację, poczekajcie. Powtórzę to sobie jeszcze raz, ale tym razem odpowiedzią będzie uczucie i przyjaźń panująca między nami:
Leży, lecz chodzi, dodaje - przyjaźń nie zwodzi
Płacze, lecz zwodzi,
Cierpi, lecz nęka, dodaje - straszyła i pęka
Straszy, lecz pęka,
Syczy, nie pali, dodaje - ta przyjaźń nas zrani
Boli i rani
Wypowiedziałam jeszcze raz tę zagadkę, a moi przyjaciele się ucieszyli.
-Austin miałeś rację, chodziło o przyjaźń.-powiedziałam szczęśliwa i przytuliłam blondyna.
-Tylko Jessie mówiła o jakimś liście, a gdzie my niby mam go szukać, skoro rozwiązanie to przyjaźń?
Po krótkiej chwili wpadłam na najsensowniejszą dzisiaj odpowiedź...
****************************************
Ale zagmatwana wyszła ta zagadka. Na sam początek przyznam się, że zbytnio nie wiedziałam co mam na pisać. Po kilkunastu minutach i wielu perypetiach wyszła mi taka odpowiedź. Rozdział zbytnio nieciekawy, bo w sumie nic się nie dzieje, ale to dopiero "cisza, przed burzą".
Na koniec proszę o komentarze. Pod poprzednim rozdziałem nie było żadnego. Jeśli się jakieś nie pojawią, to poczekacie trochę dłużej na nowy rozdział.
Pozdro - Crystal
~Co nowego w nexcie? Pewnie wiedzieć chcecie? Tu macie taką małą zapowiedź!
Na razie w przygotowaniu!
To wszystko już w kolejnym rozdziale
~~ Crystal ~~
A to w nadchodzących rozdziałach!
Ally zabije człowieka!
Austin dozna szoku pod koniec 2 sezonu!
Kris uwodzi i pójdzie do łóżka z Carlosem!
Jess spowoduje straszny wypadek!
Córka Ally i Austina niekoniecznie zostanie uwolniona!
W którymś rozdziale dużą rolę odegra wilk!
Niektóre wątki bohaterów będą miały na prawdę mroczną przeszłość!
~~Crystal~~
To wszystko już w kolejnym rozdziale
~~ Crystal ~~
A to w nadchodzących rozdziałach!
Ally zabije człowieka!
Austin dozna szoku pod koniec 2 sezonu!
Kris uwodzi i pójdzie do łóżka z Carlosem!
Jess spowoduje straszny wypadek!
Córka Ally i Austina niekoniecznie zostanie uwolniona!
W którymś rozdziale dużą rolę odegra wilk!
Niektóre wątki bohaterów będą miały na prawdę mroczną przeszłość!
~~Crystal~~
piątek, 21 lutego 2014
poniedziałek, 17 lutego 2014
Odczucia&Zagadka
-Serio Austin?-zapytała trochę ironicznie.-A co? Nie podoba ci się?-zapytałem.
-Nie tylko... dobra odbiegamy od tematu. Musimy szybko znaleźć Ally. Zadzwoń po jakąś opiekunkę, by zajęła się dziewczynką, a sam szybko zacznij jej szukać.-odpowiedziała.
-Dobra, a co z tobą. Mówiłaś, że chcesz zawieźć coś lub kogoś i przerwałaś.
-A to nic. Zawieźć, to chodziło mi o pogrzeb Deza. W końcu mu się chyba należy.-powiedziała ze łzami w oczach.- Dobra załatwię to później.-pozbierała się.-Teraz musimy szukać Ally. Zadzwoń gdy będziesz miał jakieś nowe informacje. Pa.-zakończyła rozmowę.
Odłożyłem słuchawkę i wykonałem posłusznie polecenie zadane mi przez Trish. Po paru minutach przyjechała opiekunka i już zajęła się dzieckiem. Wziąłem kluczyki, wsiadłem do samochodu i pojechałem szukać Ally.
*Oczami Ally*
Biegłam ile sił w nogach. Nie zbaczałam na nic. Zabolał mnie ten sms i to bardzo, a już najbardziej, że był on od Jessie. Musiałam, naprawdę musiałam się z nią spotkać, ale bez obecności Austina. Jak się dowiedziałam rudowłosa znajdowała się niedaleko stąd w więzieniu. Była ciągle przesłuchiwana. Nie można było z niej nic wyciągnąć. Szybko zatrzymałam taksówkę i ruszyłam w stronę więziennych budynków. Jadąc cały czas rozmyślałam nad tym wszystkim. Zastanawiałam się dlaczego ja tak naprawdę tam jadę? Po co? Przecież jej nienawidzę. Coś mi podpowiadało, że muszę, muszę się zemścić. W końcu to prze zemnie Dez ie żył. Nigdy sobie tego nie wybaczę.-myślałam i dobrze o tym wiedziałam. Dla mnie jednak najważniejsze było to, by nikt, ale to naprawdę nikt z mojej rodziny już nigdy w żadnej takiej sytuacji się nie znalazł, a co najgorsze nie ucierpiał.
*Oczami Trish*
Ciągle próbowałam się dodzwonić do Ally, jednak bez skutku. Miała wyłączony telefon. Nie wiedziałam tylko jaka była jej myśl tej ucieczki. Sama na pewno by nie uciekła. Po pewnej chwili uświadomiłam sobie, że Ally chce zemsty, zemsty na rudowłosej. Jak najszybszym ruchem wysłałam sms Austinowi z tą o to informacją i sama udałam się w stronę celi gdzie znajdowała się rudowłosa. W sumie też mnie ciekawiło ja się potoczą dalsze jej losy. Byłam na nią wściekła. W końcu miałam powód, ale czułam, że gdzieś w głębi serca pozostała choć odrobina dobra, czystej dobroci dziewczyna, która przemyślała swoje zachowanie i m wyrzuty sumienia. Dobrze pamiętałam jej ostatnie słowa ja k mówiła, że nie może, że przeprasza, że musiała. Zaczęłam sobie nawet zdawać sprawę, że była zmuszana do tego, ale po co i dlaczego? Zastanawiałam się też nad tym jaki był jej, a może raczej jej pracodawcy cel działania i co ta osoba chciała przez to osiągnąć. Te i wiele innych myśli krążyło mi teraz po głowie, a ja starałam sobie znaleźć na nie odpowiedź.
Po przeczytaniu sms takie same odczucia i domysły miał Austin. Był w 100 % przekonany, że jest to prawda. Miał jednak tylko nadzieję, że jego ukochana nie zrobi nic głupiego.
*Oczami Ally*
Właśnie dojechałam pod więzienne mury. Weszłam do środka i udałam się na konfrontację z rudą. Po chwili zostałam wpuszczona na salę odwiedzin. Policjanci poprosili mnie o to bym spróbowała, nie werbowała, nie ciągnęła, tylko w czasie tej rozmowy po prostu w dobrym momencie się zapytała o to, co Jessie ma na sumieniu. Usiadłam na krześle, by po chwili ochrona przyprowadziła do mnie Jessie. Zajęła miejsce i zaczęła:
-Ally przepraszam cię. Bardzo cię przepraszam. Zrozum, że byłam do tego zmuszona. Musisz mi uwierzyć.-mówiła drażniącym głosem. Widać było, że miała zdarte struny.
-Nie odpowiem ci teraz na to. Sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Mam tylko nadzieję, a przynajmniej jej cień, że to nie ty zabiłaś Deza. Nawet cię nie znam, i nie wiem czy aby na pewno chcę poznać, więc lepiej mów co masz lubić, ale stąd wychodzę.-mówiłam trochę ironicznie, ale nie miałam ochoty na prawdziwe wyznanie. Było mi jej żal, ale sama sobie na to zasłużyła. Prawdzie mówiąc nie wierzyłam w zło ludzi. Byłam wyrozumiała i cierpliwa, więc chyba tylko dlatego jeszcze nic jej nie zrobiłam.
-Nie ma czasu by opowiadać ci teraz to wszystko.-chciałam mówić lecz jej przerwałam.
-Jak to nie ma? A ty myślisz, że kiedy będzie. Jutro, pojutrze, może za rok. Nie wydaje ci się, że jest to najodpowiedniejsza pora. W końcu im szybciej tym lepiej.
-Czekaj Ally. Nie dałaś mi dokończyć. Wszystkiego się dowiesz. Nawet dzisiaj, ale nie ode mnie.-zaczęłam się trochę nie po koić.- Ja nie mam... odwagi się do tego w cztery oczy przyznać, ale mam tylko nadzieję, że ty mi pomożesz, bo jak nie to już nikt.
-Do czego zmierzasz?
-Napisałam list, w którym jest zawarta cała moja historia. Wiem, że policja nas podsłuchuje, więc żeby tej informacji nie znalazła przed tobą, powiem ci zagadkę, jestem pewna że ją rozwiążesz. Pamiętaj, że wszystko zależy od ciebie.- skończyła i najwyraźniej czekała na moją odpowiedź.
-No dobra, mów.-powiedziałam już z lekki uśmieszkiem na twarzy. Bardzo mnie ciekawiło to, co tak naprawdę Jess skrywa.
-A więc uważaj:
Leży, lecz chodzi,
Płacze, lecz zwodzi,
Cierpi, lecz nęka,
Straszy, lecz pęka,
Syczy, nie pali,
Boli i rani
-Mam nadzieję, że zapamiętałaś i odgadniesz. Proszę Ally, pomóż mi!- krzyknęła i dała się odprowadzić do celi.
Siedziałam chwilę zakłopotana, po czym wstałam i udałam się do wyjścia. Powiedziałam policjantom, że słyszeli całą rozmowę, więc chyba nie muszę im nic wyjaśniać oraz to, że nie wiem jakie jest rozwiązanie trochę dziwacznej, lecz jakże ciekawej i zagadkowej zagadki. Wyszłam na zewnątrz i już chciałam dzwonić po taksówkę, lecz w ostatniej chwili zobaczyłam Trish, a tuż za nią Austina. Zdziwił mnie fakt, że się tutaj znajdowali. Jak mnie znaleźli?.-myślałam, ale cieszył mnie fakt, że mnie nie opuślici. Postanowiłam, że już nie będę przed nimi uciekać, tylko razem i wspólnie dojdziemy tutaj prawdy i wyjaśnimy całą tą zwariowaną sytuację
*********************************************
No i powstał. Pisałam go przed chwilą. Mam nadzieję, że się podoba.
Czekam na komki.
Pozdro - Crystal
-Nie tylko... dobra odbiegamy od tematu. Musimy szybko znaleźć Ally. Zadzwoń po jakąś opiekunkę, by zajęła się dziewczynką, a sam szybko zacznij jej szukać.-odpowiedziała.
-Dobra, a co z tobą. Mówiłaś, że chcesz zawieźć coś lub kogoś i przerwałaś.
-A to nic. Zawieźć, to chodziło mi o pogrzeb Deza. W końcu mu się chyba należy.-powiedziała ze łzami w oczach.- Dobra załatwię to później.-pozbierała się.-Teraz musimy szukać Ally. Zadzwoń gdy będziesz miał jakieś nowe informacje. Pa.-zakończyła rozmowę.
Odłożyłem słuchawkę i wykonałem posłusznie polecenie zadane mi przez Trish. Po paru minutach przyjechała opiekunka i już zajęła się dzieckiem. Wziąłem kluczyki, wsiadłem do samochodu i pojechałem szukać Ally.
*Oczami Ally*
Biegłam ile sił w nogach. Nie zbaczałam na nic. Zabolał mnie ten sms i to bardzo, a już najbardziej, że był on od Jessie. Musiałam, naprawdę musiałam się z nią spotkać, ale bez obecności Austina. Jak się dowiedziałam rudowłosa znajdowała się niedaleko stąd w więzieniu. Była ciągle przesłuchiwana. Nie można było z niej nic wyciągnąć. Szybko zatrzymałam taksówkę i ruszyłam w stronę więziennych budynków. Jadąc cały czas rozmyślałam nad tym wszystkim. Zastanawiałam się dlaczego ja tak naprawdę tam jadę? Po co? Przecież jej nienawidzę. Coś mi podpowiadało, że muszę, muszę się zemścić. W końcu to prze zemnie Dez ie żył. Nigdy sobie tego nie wybaczę.-myślałam i dobrze o tym wiedziałam. Dla mnie jednak najważniejsze było to, by nikt, ale to naprawdę nikt z mojej rodziny już nigdy w żadnej takiej sytuacji się nie znalazł, a co najgorsze nie ucierpiał.
*Oczami Trish*
Ciągle próbowałam się dodzwonić do Ally, jednak bez skutku. Miała wyłączony telefon. Nie wiedziałam tylko jaka była jej myśl tej ucieczki. Sama na pewno by nie uciekła. Po pewnej chwili uświadomiłam sobie, że Ally chce zemsty, zemsty na rudowłosej. Jak najszybszym ruchem wysłałam sms Austinowi z tą o to informacją i sama udałam się w stronę celi gdzie znajdowała się rudowłosa. W sumie też mnie ciekawiło ja się potoczą dalsze jej losy. Byłam na nią wściekła. W końcu miałam powód, ale czułam, że gdzieś w głębi serca pozostała choć odrobina dobra, czystej dobroci dziewczyna, która przemyślała swoje zachowanie i m wyrzuty sumienia. Dobrze pamiętałam jej ostatnie słowa ja k mówiła, że nie może, że przeprasza, że musiała. Zaczęłam sobie nawet zdawać sprawę, że była zmuszana do tego, ale po co i dlaczego? Zastanawiałam się też nad tym jaki był jej, a może raczej jej pracodawcy cel działania i co ta osoba chciała przez to osiągnąć. Te i wiele innych myśli krążyło mi teraz po głowie, a ja starałam sobie znaleźć na nie odpowiedź.
Po przeczytaniu sms takie same odczucia i domysły miał Austin. Był w 100 % przekonany, że jest to prawda. Miał jednak tylko nadzieję, że jego ukochana nie zrobi nic głupiego.
*Oczami Ally*
Właśnie dojechałam pod więzienne mury. Weszłam do środka i udałam się na konfrontację z rudą. Po chwili zostałam wpuszczona na salę odwiedzin. Policjanci poprosili mnie o to bym spróbowała, nie werbowała, nie ciągnęła, tylko w czasie tej rozmowy po prostu w dobrym momencie się zapytała o to, co Jessie ma na sumieniu. Usiadłam na krześle, by po chwili ochrona przyprowadziła do mnie Jessie. Zajęła miejsce i zaczęła:
-Ally przepraszam cię. Bardzo cię przepraszam. Zrozum, że byłam do tego zmuszona. Musisz mi uwierzyć.-mówiła drażniącym głosem. Widać było, że miała zdarte struny.
-Nie odpowiem ci teraz na to. Sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Mam tylko nadzieję, a przynajmniej jej cień, że to nie ty zabiłaś Deza. Nawet cię nie znam, i nie wiem czy aby na pewno chcę poznać, więc lepiej mów co masz lubić, ale stąd wychodzę.-mówiłam trochę ironicznie, ale nie miałam ochoty na prawdziwe wyznanie. Było mi jej żal, ale sama sobie na to zasłużyła. Prawdzie mówiąc nie wierzyłam w zło ludzi. Byłam wyrozumiała i cierpliwa, więc chyba tylko dlatego jeszcze nic jej nie zrobiłam.
-Nie ma czasu by opowiadać ci teraz to wszystko.-chciałam mówić lecz jej przerwałam.
-Jak to nie ma? A ty myślisz, że kiedy będzie. Jutro, pojutrze, może za rok. Nie wydaje ci się, że jest to najodpowiedniejsza pora. W końcu im szybciej tym lepiej.
-Czekaj Ally. Nie dałaś mi dokończyć. Wszystkiego się dowiesz. Nawet dzisiaj, ale nie ode mnie.-zaczęłam się trochę nie po koić.- Ja nie mam... odwagi się do tego w cztery oczy przyznać, ale mam tylko nadzieję, że ty mi pomożesz, bo jak nie to już nikt.
-Do czego zmierzasz?
-Napisałam list, w którym jest zawarta cała moja historia. Wiem, że policja nas podsłuchuje, więc żeby tej informacji nie znalazła przed tobą, powiem ci zagadkę, jestem pewna że ją rozwiążesz. Pamiętaj, że wszystko zależy od ciebie.- skończyła i najwyraźniej czekała na moją odpowiedź.
-No dobra, mów.-powiedziałam już z lekki uśmieszkiem na twarzy. Bardzo mnie ciekawiło to, co tak naprawdę Jess skrywa.
-A więc uważaj:
Leży, lecz chodzi,
Płacze, lecz zwodzi,
Cierpi, lecz nęka,
Straszy, lecz pęka,
Syczy, nie pali,
Boli i rani
-Mam nadzieję, że zapamiętałaś i odgadniesz. Proszę Ally, pomóż mi!- krzyknęła i dała się odprowadzić do celi.
Siedziałam chwilę zakłopotana, po czym wstałam i udałam się do wyjścia. Powiedziałam policjantom, że słyszeli całą rozmowę, więc chyba nie muszę im nic wyjaśniać oraz to, że nie wiem jakie jest rozwiązanie trochę dziwacznej, lecz jakże ciekawej i zagadkowej zagadki. Wyszłam na zewnątrz i już chciałam dzwonić po taksówkę, lecz w ostatniej chwili zobaczyłam Trish, a tuż za nią Austina. Zdziwił mnie fakt, że się tutaj znajdowali. Jak mnie znaleźli?.-myślałam, ale cieszył mnie fakt, że mnie nie opuślici. Postanowiłam, że już nie będę przed nimi uciekać, tylko razem i wspólnie dojdziemy tutaj prawdy i wyjaśnimy całą tą zwariowaną sytuację
*********************************************
No i powstał. Pisałam go przed chwilą. Mam nadzieję, że się podoba.
Czekam na komki.
Pozdro - Crystal
niedziela, 16 lutego 2014
Przepraszam...
Wybaczcie mi drodzy czytelnicy moich blogów.
Bardzo was przepraszam.
Nie mogłam wchodzić, ponieważ najpierw zrobiłam sobie przerwę, później nie mogłam wchodzić na kompa, a wszystko zakończyło się zapomnieniem hasła i niedostaniem się na bloga.
Próbowałam, próbowałam, ale bez skutku. Przynajmniej do dzisiaj.
Przyznam się, że jestem zapominalska i zapomniałam kilku haseł np: na pocztę, aska no i bloga, więc sama jak widzicie musiałam sobie radzić z przypomnieniem.
Od razu powiem, że nie liczcie na to, że rozdziały będą się teraz pojawiać coraz częściej.
Znalazłam teraz nowe powołania i po prostu nie będę miała czasu.
Dobra kończę, już z tym marudzeniem.
Nie wiem jak to wszystko przyjmiecie, ale ja zrobiłam tyle ile mogłam.
Rozdział pojawi się dzisiaj albo jutro, bo przyznam się, że przez ten czas żadnego nie napisałam.
Wiem, porażka.
Jeszcze raz ogromnie przepraszam.
Mam nadzieję, że przez to nie przestaniecie mnie odwiedzać.
Pozdro - Crystal
Bardzo was przepraszam.
Nie mogłam wchodzić, ponieważ najpierw zrobiłam sobie przerwę, później nie mogłam wchodzić na kompa, a wszystko zakończyło się zapomnieniem hasła i niedostaniem się na bloga.
Próbowałam, próbowałam, ale bez skutku. Przynajmniej do dzisiaj.
Przyznam się, że jestem zapominalska i zapomniałam kilku haseł np: na pocztę, aska no i bloga, więc sama jak widzicie musiałam sobie radzić z przypomnieniem.
Od razu powiem, że nie liczcie na to, że rozdziały będą się teraz pojawiać coraz częściej.
Znalazłam teraz nowe powołania i po prostu nie będę miała czasu.
Dobra kończę, już z tym marudzeniem.
Nie wiem jak to wszystko przyjmiecie, ale ja zrobiłam tyle ile mogłam.
Rozdział pojawi się dzisiaj albo jutro, bo przyznam się, że przez ten czas żadnego nie napisałam.
Wiem, porażka.
Jeszcze raz ogromnie przepraszam.
Mam nadzieję, że przez to nie przestaniecie mnie odwiedzać.
Pozdro - Crystal
czwartek, 11 lipca 2013
Ucieczka&Imię
Ucieczka&Imię
Sms nie był zbytnio przyjemny. Brzmiał on tak:
"Jeśli chcesz ujrzeć prawdziwą rzeczywistość, musisz porzucić swoje marzenia. Prawda zawsze boli, ale kiedy uświadomisz sobie, co tak naprawdę znaczy ból, zrozumiesz ile w życiu straciłaś, a ile możesz osiągnąć."
Dziwna była jego treść na sam początek. Nie wiedziałam, czy to była groźba, czy też wręcz przeciwnie. Jednak, gdy tak nagle odpłynęłam w daleką przeszłość, coś sobie uświadomiłam.
-Austin.-powiedziałam.
-Ja, ja...nie mogę przyjąć tych oświadczyn. Przepraszam, zaopiekuj się dzieckiem.-powiedziałam i uciekłam tak szybko, jak jeszcze nigdy dotąd, zostawiając blondyna zupełnie zakłopotanego i zdezorientowanego.
*Oczami Austina*
Na początek, to co powiedziała Ally mnie zszokowało. Rozumiem, że jeszcze mogła nie być gotowa, ale dlaczego uciekła, dlaczego kazała mi się zaopiekować naszym dzieckiem. Coś mi tu nie grało. Chciałam biec za brunetką, ale nie mogłem, przecież zostawić naszej córeczki samej.
-Świetnie.-powiedziałem.-No i co ja niby mam teraz zrobić. Nie myśląc już więcej, wyjąłem telefon i zacząłem dzwonić bezustannie do Ally, która jak na złość nie chciała odebrać telefonu.
Nie mając już sił, zadzwoniłem do Trish, by poinformować ją, o całym tym zajściu. Najbardziej jednak obawiałem się jej reakcji.
-Cześć Austin.-powiedziała przyjemnym głosem. Słychać było, że jest szczęśliwa i żadna zła wiadomość, nie zdoła jej tego odebrać.
-Trish...-zacząłem niepewnie.-Ally uciekła.-dokończyłem.
-Co! Jak to! Co się stało! Austin gadaj.-mówiła zdenerwowana.
Po chwili zacząłem opowiadać mojej przyjaciółce o tym całym zajściu. Ona tylko mi przytakiwała albo z niedowierzania jeszcze raz pytała lub oczywiście jak to Trish, płakała.
-No i co my teraz niby mam zrobić.-zaczęła, a ja już wiedziałem, że całą winę zrzuci na mnie.-Austin, to twoja wina. Powinieneś za nią biec, a nie stać skołowany. Przecież nie wiemy nawet gdzie jest. Może być wszędzie, ale powiedz mi jeszcze raz, dlaczego ona tak naprawdę uciekła?-zapytała już trochę spokojniej.
-Jak ci już mówiłem, poprosiłem ją o rękę, a Ally zamiast odpowiedzieć, przez chwilę stała nieruchomo, po czym dostała sms, a następnie powiedziała mi prosto w oczy, że nie może przyjąć tych oświadczyn.-powiedziałem, a do oczów zaczęły mi napływać pojedyncze łzy. Musiałem chwilę czekać na reakcję Trish, ale po chwilowym czasie, wreszcie zaczęła:
--No dobra. Na razie tego nie ogarniam. Cóż, musimy czym prędzej znaleźć Ally. Poczekaj chwilę. Za moment u ciebie jestem. Zawiozę...-w tym momencie właśnie przerwała.-A tak na marginesie. Jak będzie się nazywała wasza córka. Już kilka tygodni po porodzie, a ona dalej bezimienna.
-Wiem, ale sam nie mogę dać jej imienia.-powiedziałem z kołowany.
-A nie wymyśliliście jej już wcześniej z Ally jakiegoś imienia.
-Owszem, myśleliśmy nad imieniem Lula.
******************************************************
No i kolejny rozdział. Tym razem dłuższy. Jeśli będzie 10 komów, to dodam dzisiaj kolejny. Wszystko zależy od was.
Dobra, teraz odpowiedź na wasze pytanie.
Ktoś kiedyś zapytał mnie [chyba animek], dlaczego adres twojego bloga ma taką nazwę.
W tym rozdziale jest właśnie na niego odpowiedź. W adresie znajdują się trzy imiona. Każde z nich to imię, któregoś z bohaterów tego opowiadania. Po wielu perypetiach zdecydowałam, że imię córki A&A będzie miało takie niecodzienne dosyć imię, ale jeśli chcecie, może to być zdrobnienie od słowa Louise.
No dobra, kończę już ten opis
Pozdro-Crystal
Sms nie był zbytnio przyjemny. Brzmiał on tak:
"Jeśli chcesz ujrzeć prawdziwą rzeczywistość, musisz porzucić swoje marzenia. Prawda zawsze boli, ale kiedy uświadomisz sobie, co tak naprawdę znaczy ból, zrozumiesz ile w życiu straciłaś, a ile możesz osiągnąć."
Dziwna była jego treść na sam początek. Nie wiedziałam, czy to była groźba, czy też wręcz przeciwnie. Jednak, gdy tak nagle odpłynęłam w daleką przeszłość, coś sobie uświadomiłam.
-Austin.-powiedziałam.
-Ja, ja...nie mogę przyjąć tych oświadczyn. Przepraszam, zaopiekuj się dzieckiem.-powiedziałam i uciekłam tak szybko, jak jeszcze nigdy dotąd, zostawiając blondyna zupełnie zakłopotanego i zdezorientowanego.
*Oczami Austina*
Na początek, to co powiedziała Ally mnie zszokowało. Rozumiem, że jeszcze mogła nie być gotowa, ale dlaczego uciekła, dlaczego kazała mi się zaopiekować naszym dzieckiem. Coś mi tu nie grało. Chciałam biec za brunetką, ale nie mogłem, przecież zostawić naszej córeczki samej.
-Świetnie.-powiedziałem.-No i co ja niby mam teraz zrobić. Nie myśląc już więcej, wyjąłem telefon i zacząłem dzwonić bezustannie do Ally, która jak na złość nie chciała odebrać telefonu.
Nie mając już sił, zadzwoniłem do Trish, by poinformować ją, o całym tym zajściu. Najbardziej jednak obawiałem się jej reakcji.
-Cześć Austin.-powiedziała przyjemnym głosem. Słychać było, że jest szczęśliwa i żadna zła wiadomość, nie zdoła jej tego odebrać.
-Trish...-zacząłem niepewnie.-Ally uciekła.-dokończyłem.
-Co! Jak to! Co się stało! Austin gadaj.-mówiła zdenerwowana.
Po chwili zacząłem opowiadać mojej przyjaciółce o tym całym zajściu. Ona tylko mi przytakiwała albo z niedowierzania jeszcze raz pytała lub oczywiście jak to Trish, płakała.
-No i co my teraz niby mam zrobić.-zaczęła, a ja już wiedziałem, że całą winę zrzuci na mnie.-Austin, to twoja wina. Powinieneś za nią biec, a nie stać skołowany. Przecież nie wiemy nawet gdzie jest. Może być wszędzie, ale powiedz mi jeszcze raz, dlaczego ona tak naprawdę uciekła?-zapytała już trochę spokojniej.
-Jak ci już mówiłem, poprosiłem ją o rękę, a Ally zamiast odpowiedzieć, przez chwilę stała nieruchomo, po czym dostała sms, a następnie powiedziała mi prosto w oczy, że nie może przyjąć tych oświadczyn.-powiedziałem, a do oczów zaczęły mi napływać pojedyncze łzy. Musiałem chwilę czekać na reakcję Trish, ale po chwilowym czasie, wreszcie zaczęła:
--No dobra. Na razie tego nie ogarniam. Cóż, musimy czym prędzej znaleźć Ally. Poczekaj chwilę. Za moment u ciebie jestem. Zawiozę...-w tym momencie właśnie przerwała.-A tak na marginesie. Jak będzie się nazywała wasza córka. Już kilka tygodni po porodzie, a ona dalej bezimienna.
-Wiem, ale sam nie mogę dać jej imienia.-powiedziałem z kołowany.
-A nie wymyśliliście jej już wcześniej z Ally jakiegoś imienia.
-Owszem, myśleliśmy nad imieniem Lula.
******************************************************
No i kolejny rozdział. Tym razem dłuższy. Jeśli będzie 10 komów, to dodam dzisiaj kolejny. Wszystko zależy od was.
Dobra, teraz odpowiedź na wasze pytanie.
Ktoś kiedyś zapytał mnie [chyba animek], dlaczego adres twojego bloga ma taką nazwę.
W tym rozdziale jest właśnie na niego odpowiedź. W adresie znajdują się trzy imiona. Każde z nich to imię, któregoś z bohaterów tego opowiadania. Po wielu perypetiach zdecydowałam, że imię córki A&A będzie miało takie niecodzienne dosyć imię, ale jeśli chcecie, może to być zdrobnienie od słowa Louise.
No dobra, kończę już ten opis
Pozdro-Crystal
środa, 10 lipca 2013
Wyznanie&Tajemniczy sms
Wyznanie&Tajemniczy sms
Obudziłam się w bardzo miłym pomieszczeniu. Na początek ogarniało mnie zdziwienie. Nie wiedziałam gdzie się znajduje. Miałam masę pytań, ale przede wszystkim chciałam zobaczyć Austina.
-I jak się spało królewno?-zapytał, a mi od razu zrobiło się weselej.
-Dobrze.-odpowiedziałam tonem królowym.-Ale chciałabym wiedzieć jedno. Gdzie my jesteśmy.
-Ally, jesteśmy w naszym wspólnym domu.
-Wspólnym domu.-powiedziałam zszokowana, ale po chwili uświadomiłam sobie, że mogło to zabrzmieć trochę irotycznie.
-Wiem, że to dla ciebie nowość, ale zrozum, że tu będzie nam dobrze.-powiedział delikatnym głosem blondyn.-Chciałbym, abyś była szczęśliwa razem ze mną.-mówił, jednak na chwilę się zatrzymał.-Ally, ja chciałbym spędzić z tobą resztę mojego życia.-powiedział, a mi serce zaczęło łomotać. Co on miał na myśli.-myślałam.-Czyżby chciał mnie prosić o rękę.
-Co masz na myśli.-zapytałam.
-Ally.-powiedział i przede mną klęknął.-Zostaniesz moją żonę.-dokończył i wyjął z kieszeni pudełeczko, w którym znajdował się pierścionek zaręczynowy.
Ja natomiast przez chwilę "stałam jak słup soli". No i co ja niby miałam odpowiedzieć, przecież nie wiedziałam, czy jestem gotowa na poważny związek. Nie rozumiałam jednak tej myśli. W sumie ja już byłam z Austinem. Może i był on jeszcze moim chłopakiem, z którym mogłam zerwać oraz miałam z nim także bezimienne, jak na razie, dziecko, ale i tak to nie zobowiązywało mnie chyba do przyrzeczenia i postanowienia pójścia za mąż.
Już miałam odpowiadać, gdy nagle przyszedł tajemniczy sms, w którym była odpowiedź na moje pytanie.
******************
Wiem, że krótki, ale po prostu nie miałam na niego pomysłu,a na dodatek jest późna pora, więc nie chce mi się pisać dłuższego.. Teraz jednak starać się będę pisać rozdziały, które wg mnie będą musiały w końcu mieć jakiś charakter. Wcześniejsze nie miały uosobienia, ale teraz to w częstości się zmieni. Zapewniam was.
Rozdział jest zbyt "przesłodzony", ale w końcu pojawi się tragedia. Może już w kolejnym rozdziale.
Jeśli będzie 10 komentarzy, to dostaniecie dłuższy i na pewno szybszy rozdział.
Wszystko zależy od was.
Pozdro-Crystal
Obudziłam się w bardzo miłym pomieszczeniu. Na początek ogarniało mnie zdziwienie. Nie wiedziałam gdzie się znajduje. Miałam masę pytań, ale przede wszystkim chciałam zobaczyć Austina.
-I jak się spało królewno?-zapytał, a mi od razu zrobiło się weselej.
-Dobrze.-odpowiedziałam tonem królowym.-Ale chciałabym wiedzieć jedno. Gdzie my jesteśmy.
-Ally, jesteśmy w naszym wspólnym domu.
-Wspólnym domu.-powiedziałam zszokowana, ale po chwili uświadomiłam sobie, że mogło to zabrzmieć trochę irotycznie.
-Wiem, że to dla ciebie nowość, ale zrozum, że tu będzie nam dobrze.-powiedział delikatnym głosem blondyn.-Chciałbym, abyś była szczęśliwa razem ze mną.-mówił, jednak na chwilę się zatrzymał.-Ally, ja chciałbym spędzić z tobą resztę mojego życia.-powiedział, a mi serce zaczęło łomotać. Co on miał na myśli.-myślałam.-Czyżby chciał mnie prosić o rękę.
-Co masz na myśli.-zapytałam.
-Ally.-powiedział i przede mną klęknął.-Zostaniesz moją żonę.-dokończył i wyjął z kieszeni pudełeczko, w którym znajdował się pierścionek zaręczynowy.
Ja natomiast przez chwilę "stałam jak słup soli". No i co ja niby miałam odpowiedzieć, przecież nie wiedziałam, czy jestem gotowa na poważny związek. Nie rozumiałam jednak tej myśli. W sumie ja już byłam z Austinem. Może i był on jeszcze moim chłopakiem, z którym mogłam zerwać oraz miałam z nim także bezimienne, jak na razie, dziecko, ale i tak to nie zobowiązywało mnie chyba do przyrzeczenia i postanowienia pójścia za mąż.
Już miałam odpowiadać, gdy nagle przyszedł tajemniczy sms, w którym była odpowiedź na moje pytanie.
******************
Wiem, że krótki, ale po prostu nie miałam na niego pomysłu,a na dodatek jest późna pora, więc nie chce mi się pisać dłuższego.. Teraz jednak starać się będę pisać rozdziały, które wg mnie będą musiały w końcu mieć jakiś charakter. Wcześniejsze nie miały uosobienia, ale teraz to w częstości się zmieni. Zapewniam was.
Rozdział jest zbyt "przesłodzony", ale w końcu pojawi się tragedia. Może już w kolejnym rozdziale.
Jeśli będzie 10 komentarzy, to dostaniecie dłuższy i na pewno szybszy rozdział.
Wszystko zależy od was.
Pozdro-Crystal
poniedziałek, 1 lipca 2013
Powrót&Koniec zmartwień
Powrót&Koniec zmartwień
Byłam na początku zszokowana. Prze de mną stała moja matka i miała w ręku nóż!!! Po chwili zaczęła biec w moją stronę. Nagle mi się świat załamał. Jak to możliwe.-krzyczałam w myślach, przecież ona nie żyje,a teraz widzę ją, jak biegnie w moją stronę i chce mnie zabić.
-Uciekajmy.-krzyknęłam, po czym Austin i Trish odwrócili się w moją stronę. Nie mogli uwierzyć w to co zobaczyli. Szybko wzięli ''swoje nogi za pas" i ruszyli za mną. Nie wiedziałam co się dzieje. Moja matka! Ona leciała na mnie z nożem i chciała mnie zabić. Jednak po chwili się zat6rzymałam. To samo zrobiła reszta.
-Poczekajcie chwile.-powiedziałam spokojnie.-Przecież ona nie żyje, więc to niemożliwe, że teraz biega sobie z nożem i próbuje nas zabić.
-Może i nie.-odezwała się Trish.-Ale i tak musimy uciekać. Skąd wiesz, że ona nie jest duchem.
-Trish!!!-krzyknęłam.-Nie ma czegoś takiego jak duchy. Opanuj się! Ktoś sobie po prostu robi z nas żarty, ale ja na to nie pozwolę. Zresztą i tak musimy wrócić po nasz dziecko [tu miałam na myśli mnie i Austina].
-Masz rację.-powiedziała Trish.-Chodźmy.
Pobiegliśmy na miejsce i zobaczyliśmy moją matkę, latającom [oczywiście nie dosłownie], po budynkach i wkoło szpitala. Austin nie wahając się wcale podbiegł do niej i z całej siły przyłożył jej w twarz, po czym następnie zdjął, jak się okazało maskę.My w tym czasie podbiegłyśmy do blondyna. Nie mogliśmy uwierzyć, w to co zobaczyliśmy. Pod maską była twarz Jessie.
-Jak mogłaś.-krzyknęłam.-Już nie żyjesz.-powiedziałam i się na nią rzuciłam. To samo chciała zrobić Trish, jednak Austin ją zatrzymał, a mnie od niej odciągnął.
-Uspokójcie się.-krzyknął.-Dzwonie na policję. Jeśli tak sobie z nami pogrywa, to my też sobie z nią pogramy.-powiedział i odszedł na bok. Ja natomiast byłam wściekła.
-Wiedziałam, że nie można ci ufać. Jestem pewna, że to ty zabiłaś Deza!-krzyknęłam.
-All...All..-nie mogła dokończyć. Wzięła głęboki wdech i mówiła jednak dalej.-Ally to nie tak jak myślisz. Nie rozumiesz, ja...-nie mogła już dalej mówić, ponieważ ja jej przerwałam.
--Jestem debilką. Nie wierzę w żadne twoje słowo. Odpokutujesz teraz to wszystko. Jak na razie czekaj na policję. Ona się tobą zajmie.-powiedziałam i odeszłam. Trsih natomiast uważnie słuchała, a pod koniec tylko machnęła ręką i przyłożyła w twarz rudowłosej.
Po chwili na miejscu znalazła się policja. Poprała krew, osądziła, zaczęła zadawać pytania, po czym następnie zabrała i odjechała z dziewczyną na komisariat. My natomiast dowiedzieliśmy się, że jak tylko się dowiedzą wszystkiego, to do nas zadzwonią.
*Kilka godzin później*
Nadal kipiałam złością, jednak już trochę mniej. Właśnie wracaliśmy ze szpitala z naszą córeczką. Jechaliśmy wszyscy, oprócz Trish, która pojechała nie wiadomo gdzie. Zniknęła po prostu i tylko powiedziała, że jak ochłonie to da znać.
-Austin.-powiedziałam już swoim normalnym tonem.-Dokąd jedziemy, przecież nie mamy domu.-powiedziałam.
-Zobaczysz.-powiedział i się uśmiechnął. Nie pytając już dalej, spojrzałam na moją córkę, która spała z tyłu wypożyczonego wozu, potem na Austina, a następnie sama zasnęłam.
******************************************
"Chyba schodzę na psy". Tak okropnego rozdziału, to jeszcze nie napisałam, ale po prostu nie mam pomysłu na pisanie kolejnych rozdziałów. Naprawdę przepraszam was za to. Nie wiem, czy uda mi się poprawić, ale obiecuję, że spróbuje to zmienić [widzicie, nawet notka bez sensu].
No dobra. Zero marudzenia. Kolejny będzie już lepiej napisany. Nie wiem, czy wydarzy w nim się coś ciekawego. Na razie skupiam się na rodzinie Moonów. Potem zobaczymy.
Teraz lecę nadrabiać czytanie blogów i idę robić konkurs, który najprawdopodobniej pojawi się jutro.
Aha. Na koniec ma ogromną przyjemność złożyć życzenia naszej solenizantce Raini Rodriguez.
Wszystkiego najlepszego Trish.
Pozdro-Crystal
Byłam na początku zszokowana. Prze de mną stała moja matka i miała w ręku nóż!!! Po chwili zaczęła biec w moją stronę. Nagle mi się świat załamał. Jak to możliwe.-krzyczałam w myślach, przecież ona nie żyje,a teraz widzę ją, jak biegnie w moją stronę i chce mnie zabić.
-Uciekajmy.-krzyknęłam, po czym Austin i Trish odwrócili się w moją stronę. Nie mogli uwierzyć w to co zobaczyli. Szybko wzięli ''swoje nogi za pas" i ruszyli za mną. Nie wiedziałam co się dzieje. Moja matka! Ona leciała na mnie z nożem i chciała mnie zabić. Jednak po chwili się zat6rzymałam. To samo zrobiła reszta.
-Poczekajcie chwile.-powiedziałam spokojnie.-Przecież ona nie żyje, więc to niemożliwe, że teraz biega sobie z nożem i próbuje nas zabić.
-Może i nie.-odezwała się Trish.-Ale i tak musimy uciekać. Skąd wiesz, że ona nie jest duchem.
-Trish!!!-krzyknęłam.-Nie ma czegoś takiego jak duchy. Opanuj się! Ktoś sobie po prostu robi z nas żarty, ale ja na to nie pozwolę. Zresztą i tak musimy wrócić po nasz dziecko [tu miałam na myśli mnie i Austina].
-Masz rację.-powiedziała Trish.-Chodźmy.
Pobiegliśmy na miejsce i zobaczyliśmy moją matkę, latającom [oczywiście nie dosłownie], po budynkach i wkoło szpitala. Austin nie wahając się wcale podbiegł do niej i z całej siły przyłożył jej w twarz, po czym następnie zdjął, jak się okazało maskę.My w tym czasie podbiegłyśmy do blondyna. Nie mogliśmy uwierzyć, w to co zobaczyliśmy. Pod maską była twarz Jessie.
-Jak mogłaś.-krzyknęłam.-Już nie żyjesz.-powiedziałam i się na nią rzuciłam. To samo chciała zrobić Trish, jednak Austin ją zatrzymał, a mnie od niej odciągnął.
-Uspokójcie się.-krzyknął.-Dzwonie na policję. Jeśli tak sobie z nami pogrywa, to my też sobie z nią pogramy.-powiedział i odszedł na bok. Ja natomiast byłam wściekła.
-Wiedziałam, że nie można ci ufać. Jestem pewna, że to ty zabiłaś Deza!-krzyknęłam.
-All...All..-nie mogła dokończyć. Wzięła głęboki wdech i mówiła jednak dalej.-Ally to nie tak jak myślisz. Nie rozumiesz, ja...-nie mogła już dalej mówić, ponieważ ja jej przerwałam.
--Jestem debilką. Nie wierzę w żadne twoje słowo. Odpokutujesz teraz to wszystko. Jak na razie czekaj na policję. Ona się tobą zajmie.-powiedziałam i odeszłam. Trsih natomiast uważnie słuchała, a pod koniec tylko machnęła ręką i przyłożyła w twarz rudowłosej.
Po chwili na miejscu znalazła się policja. Poprała krew, osądziła, zaczęła zadawać pytania, po czym następnie zabrała i odjechała z dziewczyną na komisariat. My natomiast dowiedzieliśmy się, że jak tylko się dowiedzą wszystkiego, to do nas zadzwonią.
*Kilka godzin później*
Nadal kipiałam złością, jednak już trochę mniej. Właśnie wracaliśmy ze szpitala z naszą córeczką. Jechaliśmy wszyscy, oprócz Trish, która pojechała nie wiadomo gdzie. Zniknęła po prostu i tylko powiedziała, że jak ochłonie to da znać.
-Austin.-powiedziałam już swoim normalnym tonem.-Dokąd jedziemy, przecież nie mamy domu.-powiedziałam.
-Zobaczysz.-powiedział i się uśmiechnął. Nie pytając już dalej, spojrzałam na moją córkę, która spała z tyłu wypożyczonego wozu, potem na Austina, a następnie sama zasnęłam.
******************************************
"Chyba schodzę na psy". Tak okropnego rozdziału, to jeszcze nie napisałam, ale po prostu nie mam pomysłu na pisanie kolejnych rozdziałów. Naprawdę przepraszam was za to. Nie wiem, czy uda mi się poprawić, ale obiecuję, że spróbuje to zmienić [widzicie, nawet notka bez sensu].
No dobra. Zero marudzenia. Kolejny będzie już lepiej napisany. Nie wiem, czy wydarzy w nim się coś ciekawego. Na razie skupiam się na rodzinie Moonów. Potem zobaczymy.
Teraz lecę nadrabiać czytanie blogów i idę robić konkurs, który najprawdopodobniej pojawi się jutro.
Aha. Na koniec ma ogromną przyjemność złożyć życzenia naszej solenizantce Raini Rodriguez.
Wszystkiego najlepszego Trish.
Pozdro-Crystal
piątek, 28 czerwca 2013
Liebster Blog
Na razie tego nie ogarniam, ale powoli zaczynam kumać. Przestudiowałam zasady i wiem co mam zrobić.
Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą - zasady [klik]
No, a teraz pytania od "Tini"
I "Natalii C."
1. Twoje ulubione miasto?
Miami lub LA.
2. Jakie jest Twoje największe hobby?
Myślę, że zbieranie tazosów [tak, mam świra na ich punkcie]
3. Masz jakieś dziwactwa?
Nie.
4. Jakie jest Twoje lubione jedzenie?
Uwielbiam wszystkie dania z mąki np:kluski, pierogi.
5. Masz jakieś największe marzenie?
Chcę spotkać "Pink".
6. Gdybyś miała jedno, dowolne życzenie, czego byś chciała?
Chciałabym nie pracować, a mieć pieniądze.
7. Wolisz kisiel czy budyń?
Zdecydowanie budyń.
8. Jaką książkę obecnie czytasz?
Na razie żadnej.
9. Jaki jest Twój ulubiony film?
"Titanic".
10. Gdybyś miała możliwość, spotkania kogoś sławnego, kogo byś wybrała?
Co za pytanie i co za odpowiedź.
Wybrałabym "Pinka".
11. W jakim wydarzeniu historycznym, najchętniej wzięłabyś udział?
W bitwie warszawskiej.
Teraz moje nominacje.
Było ciężko, ale po długim namyśle, wybieram te 11 blogów:
1.Dominika Mika
2.Ala Mika
3.Julka Owedyk
4.Gabrysia Holt
5.Tori Pa
6.Paulina Borowiec
7.UbrokenWriter
8.Weronika C. i Wiktoria
9.Wiktoria I Natalia
10.Samara Morgan
11.Ana M
No i na koniec pytania ode mnie:
1.Twój ulubiony owoc?
2.Jaką porę dnia lubisz?
3.Czy jest coś, dla czego warto zmienić życie?
4.Wolisz koty, czy psy?
5.Jakie jest twoje hobby?
6.Ulubiony kolor?
7.Miejsce, którego nie chcesz odwiedzić?
8.Jakie jest twoje największe marzenie?
9.Jakie cechy miał by twój imiennik?
10.Ulubiony film?
11.Bez czego nie możesz żyć?
No, to wszystko na dzisiaj. Rozdział postaram się dodać jak najszybciej. Teraz lecę poinformować nominowanych.
Pozdro-Crystal
Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą - zasady [klik]
No, a teraz pytania od "Tini"
1. Jakie masz zainteresowania ?
Moje zainteresowania, to rozwiązywanie różnych krzyżówek i łamigłówek oraz przebywanie na świeżym powietrzu.
Moje zainteresowania, to rozwiązywanie różnych krzyżówek i łamigłówek oraz przebywanie na świeżym powietrzu.
2. Czy jesteś szczęśliwa ?
Tak, jak najbardziej!!!
Tak, jak najbardziej!!!
3. Jakie jest twoje największe marzenie ?
Odwiedzić Los Angeles i Miami oraz spotkać Rossa Lyncha i Laurę Marano.
Odwiedzić Los Angeles i Miami oraz spotkać Rossa Lyncha i Laurę Marano.
4. Jakie są twoje plany na wakacje ?
Nic nie robienie i relaks.
Nic nie robienie i relaks.
5. Wygrywasz milion złotych. Co z nimi robisz ?
Wykupuję wszystko, co wpadnie mi w oko oraz odwiedzam Miami i Los Angeles.
Wykupuję wszystko, co wpadnie mi w oko oraz odwiedzam Miami i Los Angeles.
6. Gdzie chciałabyś wybrać się w podróż ?
Do Buenos Aires.
Do Buenos Aires.
7. Najpiękniejsza chwila twojego życia to...
Moja Komunia Święta.
Moja Komunia Święta.
8. Czy masz jakieś swoje odwzorowanie w postaci literackiej?
Jest wiele takich osób, więc trudno wybrać.
Jest wiele takich osób, więc trudno wybrać.
9. Twoja ulubiona książka to...
Saga "Zmierzch".
Saga "Zmierzch".
10. Jaki jest twój ulubiony kwiat ?
Róża.
Róża.
11. Co zmieniłabyś w swoim życiu ?
Nic.
Nic.
I "Natalii C."
1. Twoje ulubione miasto?
Miami lub LA.
2. Jakie jest Twoje największe hobby?
Myślę, że zbieranie tazosów [tak, mam świra na ich punkcie]
3. Masz jakieś dziwactwa?
Nie.
4. Jakie jest Twoje lubione jedzenie?
Uwielbiam wszystkie dania z mąki np:kluski, pierogi.
5. Masz jakieś największe marzenie?
Chcę spotkać "Pink".
6. Gdybyś miała jedno, dowolne życzenie, czego byś chciała?
Chciałabym nie pracować, a mieć pieniądze.
7. Wolisz kisiel czy budyń?
Zdecydowanie budyń.
8. Jaką książkę obecnie czytasz?
Na razie żadnej.
9. Jaki jest Twój ulubiony film?
"Titanic".
10. Gdybyś miała możliwość, spotkania kogoś sławnego, kogo byś wybrała?
Co za pytanie i co za odpowiedź.
Wybrałabym "Pinka".
11. W jakim wydarzeniu historycznym, najchętniej wzięłabyś udział?
W bitwie warszawskiej.
Teraz moje nominacje.
Było ciężko, ale po długim namyśle, wybieram te 11 blogów:
1.Dominika Mika
2.Ala Mika
3.Julka Owedyk
4.Gabrysia Holt
5.Tori Pa
6.Paulina Borowiec
7.UbrokenWriter
8.Weronika C. i Wiktoria
9.Wiktoria I Natalia
10.Samara Morgan
11.Ana M
No i na koniec pytania ode mnie:
1.Twój ulubiony owoc?
2.Jaką porę dnia lubisz?
3.Czy jest coś, dla czego warto zmienić życie?
4.Wolisz koty, czy psy?
5.Jakie jest twoje hobby?
6.Ulubiony kolor?
7.Miejsce, którego nie chcesz odwiedzić?
8.Jakie jest twoje największe marzenie?
9.Jakie cechy miał by twój imiennik?
10.Ulubiony film?
11.Bez czego nie możesz żyć?
No, to wszystko na dzisiaj. Rozdział postaram się dodać jak najszybciej. Teraz lecę poinformować nominowanych.
Pozdro-Crystal
♥
♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)